środa, 10 października 2012

Imagin z Niallem +18/z lekka smutny.CZĘŚĆ DRUGA.

-To może od razu zakończmy to wszystko i rozejdźmy się w swoje strony..!-sama się dziwiłaś,że to powiedziałaś.Niall też robił Ci wyrzutu z tego,że coś ukryłaś, mógłby mieć pretensje ale żeby od razu Ci mówić,że Ci nie ufa.Zabolało to Cię.Niall otworzył buzię i tępo patrzył na Ciebie.Nie wytrzymałaś i wybiegłaś.Słyszałaś krzyki innych przyjaciół za tobą ale ty miałaś wyjebane na to wszystko.Pobiegłaś do domu i wszystko opowiedziałaś mamie, pocieszała Cie.Zrobiło Ci się miło,że Cię zrozumiała,a nie olała.Poszłaś do pokoju i położyłaś się spać.Obudził Cię dzwonek Twojego telefonu.
,,If i lay here, if i just lay here..." wiedziałaś,że to Niall, ale nie miałaś odwagi odebrać. Wyłączyłaś telefon.Niall brał udział w wywiadzie dziś.Wypytywali o Ciebie, ale Niall nie odpowiadał.
DWA TYGODNIE PÓŹNIEJ
Ignorowałaś Nialla przez dwa tygodnie.Dziś miałaś kolejną wizytę u lekarza.Czułaś się dobrze.Wzięłaś szybki prysznic, umalowałaś się, ubrałaś i ruszyłaś w stronę kliniki.Po Piętnastu minutach byłaś na miejscu.Weszłaś do gabinetu i rozmawiałaś z doktorem.Po pół godzinie wyszłaś zapłakana.Pobiegłaś do domu Nialla i chłopaków.Nikogo nie było.Usiadłaś na werandzie.Usnęłaś oparta o kolumnę.Po jakiejś godzinie obudziło Cię znajome ciepło.
-Niall..?
-Jestem tu.-odpowiedział.
-Przepraszam.
-Nie masz za co przepraszać, to ja za bardzo się uniosłem.Byłaś u lekarza.?
-Tak.Będziesz ojcem.
-Czemu się nie cieszymy..?
-Bo lekarz powiedział,ze mój stan zdrowia się bardzo pogorszył i muszę wybierać pomiędzy moim życiem, a dzieckiem.
-[T.I]...ja...nie...ja nie wiem.
-Ja też..Nie usunę tego dziecka, to drugi tydzień.
-Ale możesz umrzeć.-na policzkach Nialla zauważyłaś łzy.Otarłaś je i mocno go przytuliłaś
-To co...noszę owoc naszej miłości..chce żeby żył.-Niall namiętnie cię całuje.Tę noc spędzasz w jego objęciach.Chłopcy specjalnie dla was wzięli tydzień wolnego więc Ty i Niall byliście cały czas razem.Przez najbliższe sześć miesięcy było okey jednak najgorsze było przed wami.W połowie siódmego miesiąc zaczęłaś mniej jeść,mdlałaś i wymiotowałaś.Wszyscy się martwili o Ciebie i mini [T.I]. Zawieźli Cię do szpitala.Lekarz powiedział,że nie dożyjesz porodu, ponieważ nerki przestał pracować, a wątroba odmawiała posłuszeństwa.Chłopcy nagłośnili sprawę w mediach gdyż Niall nie wyobrażał sobie życia bez Ciebie, przestał jeść,płakał każdej nocy, chłopcy odwołali bardzo dużo koncertów, jednak fanki to zrozumiały, bo Niall wyglądał gorzej niż swój cień.Płakałaś każdej nocy.Niall i chłopcy czuwali przy tobie, tzn..nie tylko chłopcy bo i Danielle, Perrie i Eleanor.Dziecko miało już osiem i pół miesiąca, a tobie właśnie odeszły wody.Wezwałaś szybko lekarza.Zabrał Cię na salę porodową i zaczęło się.Niall czekał na korytarzu, tak jak reszta twoich przyjaciół.
- - - >Niall.
[T.I]  i jej pisk..tylko to słyszałem przez ostanie kilka godzin.Po kilku godzinach wyszedł lekarz, a pielęgniarka przyniosła mi moją mała córeczkę, ale  lekarz był smutny.
-Co z [T.I}.?-zapytała Eleanor.
-Bardzo słabo.Nerki i wątroba odmówiły współpracy.Jedyne wyjście to przeszczep i mamy dawcę.
-Czyli będzie żyła..?!-zapytałem ze łzami w oczach.
-Tak.-odpowiedział lekarz jednak po chwili dodał- Chociaż jest w bardzo krytycznym stanie i nic nie wiadomo.
-Proszę ją uratować, błagam.-zacząłem ściskać dłoń lekarza.
-Zrobię co się da.Jest nie przytomna.Za tydzień będzie operacja.-poczułem jak łzy szczęście spływają po moich policzkach.Lekarz odszedł, a pielęgniarka zabrała moją córeczkę.Chwilę po tym z sali wywieźli moją [T.I].Była blada, włosy posklejane od potu, podkrążone oczy, sine usta.Nie mogłem na to patrzeć.Odkręciłem się i wtuliłem w ramię Zayna.Płakałem.Poszedłem do domu.Następnego dnia znów wróciłem.[T.I] była przytomna i płakała.Przytuliłem ją i pocałowałem.Była taka krucha i delikatna.Nie wyobrażałem sobie życia bez niej.Codziennie przy niej byłem.Minął tydzień.Operacja[T.I] już trwała.Przybyłem w połowie.Po kilku godzinach musiałem wyjść gdyż musiałem coś załatwić.Po godzinie,która ciągnęła się jak wieczność wróciłem.Łóżko [T.I] było puste.Zadzwoniłem do Louisa.Powiedział,żę wszyscy są na drugim pietrze.Pomyślałem,że tak przenieśli [T.I] pobiegłem tam szybko trącając jakiś ludzi.Dobiegłem na to drugie piętro i zobaczyłem Louisa,Liama,Zayna,Harrego i Danielle.Podbiegłem do niego.
-Niall..Ty to przeczytaj..-powiedział Harry i podał mi białą kopertę z moim imieniem.Otworzyłem ją i zobaczyłem list od [T.I]. Spojrzałem na twarze przyjaciół.W tej chwili podbiegli do nas Perrie i Eleanor.
-Czytaj..-powiedziała Danielle przytulając się do Liama.Wyjąłem białą kartkę, w niektórych miejscach była wilgotna od łez.Otworzyłem i zacząłem czytać.
 ,,DROGI NIALLU,PRZYJACIELE.
NIE WIEM OD CZEGO ZACZĄĆ..NIE UMIEM PISAĆ TAK....W TRYBIE PRZESZŁYM.PISZE TEN LIST PO TO ABY SIĘ POŻEGNAĆ...CZUJE SIĘ CORAZ GORZEJ I WIEM,ŻE ,,KONIEC" JEST CORAZ BLIŻEJ.BOJE SIĘ.NAWET BARDZO.NIE CHCE OD WAS ODCHODZIĆ, NIE CHCE NAWET PISAC TEGO LISTU, ALE MUSZE BO NIE UMIEM ODEJŚĆ BEZ POŻEGNANIA.NIALL ZAOPIEKUJ SIĘ EMMĄ I NIE ZAPOMNIJ O MNIE.PROSZĘ.HARRY,LOUIS,ZAYN,LIAM OPIEKUJCIE SIĘ NIMI.DANIELLE,PERRIE,ELEANOR...BĄDŹCIE PRZY NICH.
ŻEGNAJCIE I KOCHAM WAS"
Patrzyłem tępo w jeden punkt.Harry mnie mocno przytulił, a ja nie mogłem się ruszyć.Serce mi się zatrzymało chyba.Nie docierało do mnie to co przeczytałem.Ona odeszła.?Wszyscy mnie przytulali, płakali i coś mówili do mnie, a ja osunąłem się po podłodze i siedziałem.Kilka osób potknęło się o moje nogi ale mnie to nie ruszało.Zayn próbował mnie podnieść ale nie udało się mu gdyż byłem bez życia.Mała musiała jeszcze zostać w szpitalu.Wstałem i odchodziłem załamany, zdruzgotany i bez serca.Nagle podbiegł do mnie lekarz.
-Panie Horan.
-Tak.? Wiem ona odeszła.-rozpłakałem się jak malutkie dziecko.
-Nie.!
-Czemu pan jej nie pomógł..?! obiecał pan..!
-[T.I] ŻYJE..!
-Nie będę umiał z tym żyć.
-NIALL ONA ŻYJE..!-krzyknęli wszyscy przytrzymując mnie.
-Gdzie ona jest..?!-lekarz mi wytłumaczył,że przenieśli ją do innej sali.Za mną pobiegła reszta naszych przyjaciół.Wbiegałem do wszystkich sal po kolei i szukałem mojej muzy.Znalazłem ją.Była jeszcze w śpiączce.Podbiegłem do niej i mocno ją przytuliłem,a następnie ująłem jej dłoń i pocałowałem.Tak bardzo ją kochałem, jak nikogo innego.Po kilku minutach wszedł lekarz i powiedział, że powinna się wybudzić jutro lub po jutrze, a jeżeli nie wybudzi się za dwa dni to będziemy się martwić i właśnie w tej chwili pojawiło się we mnie zwątpienie w to, że będzie dobrze.Siedziałem przy niej całą noc.Nawet drgnęła.Rano obudziłem się, a ona cały czas jak leżała tak leżała.Płakać mi się chciało.Na noc zostałem tylko ja i Harry.
-Niall..?Dobrze się czujesz.?-zapytał Harry siadając koło mnie.
-Tak.Tylko jak patrzę na nią to...
-Wiem.Wszyscy tak mamy.Jest dla nas tak jak rodzina.Pamiętasz święta w tamtym roku, jak było Ci smutno.?
-Tak, pamiętam.
-Wiesz,że ona specjalnie dla Ciebie przyjechała do nasz wcześniej żebyśmy nauczyli ją mówić z irlandzkim akcentem tylko dlatego żeby nie było Ci smutno.-Rozpłakałem się, a Harry mocno mnie przytulił.On był moim prawdziwym przyjacielem.-Nie płacz.Ona żyje..Będzie dobrze.Był przeszczep..-Harry mnie pocieszał jak tylko umiał za co byłem mu bardzo wdzięczny.Siedzieliśmy przy [T.I] do godziny 13, a potem przyszli Danielle,El i Perrie.Wszystkie trzy usiadły naprzeciwko.Potem przyszedł lekarz i robił jakieś podstawowe czynności oraz nas uspokajał.
-A wiecie..-zaczął lekarz.
-Tak.?-zapytaliśmy.
-że to fanka z Polski zgłosiła się na ten przeszczep.Przyjechała tu specjalnie z Polski.
-Serio.?-Zapytałem.
-Tak.
-Może zadzwonimy do chłopaków i pójdziemy do niej.?-zaproponowała Eleanor.
-Ej....aaaa Louis chyba kiedyś spotykał się z dziewczyną z Polski..-powiedział Harry
-Myślisz,że..?-nie zdążyłem dokończyć, bo Perrie mi przerwała
-Nial..wróć na Ziemię...W Polsce jest milion waszych fanek.
-Ona ma racje, ale odwiedzicie ją..-powiedziała Danielle stanowczym głosem.-Zadzwonię do Liama.
-Dobrze.-o godzinie 15 chłopcy byli w szpitalu.Opowiedzieliśmy im to wszystko i zgodzili się.Louis też wpadł na ten sam pomysł co ja.Poszliśmy do wyznaczonej sali.Na łóżku leżała brunetka.
-Hej.-przywitałem się.
-Ranyyy..!! znów te badania..?Przed sekundą się wybudziłam...-urwała gdy otworzyła oczy.
-No cześć..-przywitał się Harry,zalotnie się uśmiechając.
-Wy...wwy...tu...stoicie...achaaa..kolejny sen.-powiedziała zamykając oczy.
-Marika..?-zapytał Louis.Otworzyła oczy.
-Pamiętasz mnie.-w jej oku zakręciła się łza.To jednak była była dziewczyna Tomlinsona.Zmieniła się kiedyś była blondynka, a teraz brąz i miała takie same oczy.Duże i czekoladowe kiedyś robiła mi za oczy Malika kiedy za nim tęskniłem.Wszyscy byliśmy bardzo mile zaskoczeni.
-Dziękuje.-powiedziałem mocno ją przytulając.
-Nie masz za co dziękować.
-Lekarz mówił,że specjalnie tu przyleciałaś.
-Nieee...byłam przypadkiem..
-W Londynie..?Tak przechodziłaś obok..-powiedział Harry, a Louis wyszedł z sali.
-Powiedziałam coś nie tak.?-zapytała
-Louis nie mógł się pozbierać po tym jak wyleciałaś do Polski i pewnie wspomnienia wróciły..-tłumaczył go Harry.
-Rozumiem ale pisałam do niego i dzwoniłam cały czas.To on mnie olewał.Miałam tu wrócić do was ale mój tata ciężko zachorował.Wykryto u niego białaczkę.Zmarł.
-Louis jeszcze przed El spotykał się z Niną...Allle szmata...-Zayn, który zaczął mówić dopiero teraz skojarzył-Tak nam przykro.-pocieszaliśmy ją.Około godziny 16.30 poszedłem do [T.I].Pocałowałem ją, a ona otworzyła oczy.Nie wiedziałem co robić.
-Kochanie Ty żyjesz.-palnąłem
-No chyba to widać, nie..?-i była tak samo wredna jak kiedys, kamień spadła mi z serca.Pocałowałem ją.
-Jak się czujesz.?
-Wszystko mnie boli.
-Biedaku Ty mój najśliczniejszy, najukochańszy..-znów ją pocałowałem.Tak bardzo mi na niej zależało, a teraz kiedy prawie ją straciłem zaczęło zależeć mi jeszcze bardziej.Gadaliśmy i nie było końca, płakaliśmy,ale to były łzy szczęścia.Siedziałem przy niej aż do momentu kiedy usnęła.Pocałowałem ją w policzek i otuliłem kołdrą.Potem poszedłem do Mariki.Ona była...po prostu aniołem.Przystanąłem przy drzwiach wejściowych do jej sali ponieważ był tam Louis.Szeptali coś między sobą.Ucieszyłem się.Ucieszyłem się gdyż Lou bardzo przeżył to rozstanie pocieszał się Ninę, a teraz jest z EL.Chyba ja kocha.Nie chciałem jej przeszkadzać.Poszedłem dalej, a następnie udałem się do wyjścia, w którym spotkałem Demi.
-Hej...-Przywitała się-Jak się czujesz..?
-Witaj.Kiepsko.-byłem po prostu szczery, ale uznajmy,że kiepsko to mało powiedziane.
-Chcesz skoczyć na kawę albo coś.?
-Właściwie to nic nie jadłem od 15..Chodźmy na pizzę.
-Dobra.-gadaliśmy przez całą drogę.Doszliśmy do Pizzeri.Było bardzo przytulnie.Długo gadaliśmy, płakałem, bo przy takich emocjach nie da się spokojnie opowiadać.Demi była moją przyjaciółką..no dobra kochałem się w niej, ale teraz nic do niej nie czułem.Wychodziliśmy z pizzeri, ale była dobra pizza, i natknęliśmy się na kilka fanek.Zrobiliśmy sobie z nimi zdjęcia i odprowadziłem Demi do domu.Przytuliła mnie, a ja odwzajemniłem uścisk.Było ciemno, bo była godzina 20.36, wracałem do domu, gdy nagle zza rogu wyskoczyło kilka dziewczyn,.No żesz kurdee..myślałem,że na zawał zejdę.Zaprosiły mnie na szejka.Nie było mi to po drodze, ale uznawaliśmy zasadę FAN OSOBA NAJWAŻNIEJSZA więc poszedłem.Około godziny 21.20 byłem w domu.Położyłem się, ale nie na długo gdyż o 21.20 wpadli do mnie chłopcy oraz Dan,EL i Per.Oglądaliśmy jakiś durny serial.Potem wszyscy nocowali u mnie.Następnego dnia rano poszedłem do szpitala, jednak [T.I] nie było w jej sali, a łóżko było idealnie pościelone tak jak dnia wcześniejszego.Znów serce mi podskoczyło do gardła.Nagle lekarz zjawił się za mną.Mało na zawał nie padłem.
 -Panie Horan musimy porozmawiać.
____________________________________________

Hej..! 
nareszcie druga część imagina dodana..Proszę komentujcie i reklamujcie tego bloga.zapraszam również na moje drugiego bloga z opowiadaniem
islandofdreamss.blogspot.com 
kocham..! trzecia część pojawi się w weekend.!

poniedziałek, 8 października 2012

Imagin z Niallem..+18/z lekka smutny..CZĘŚĆ PIERWSZA.

Tego imagina dedykuje Ziomkowi z Twittera..:D
  - - - >  
 <klik>  < - - - i ta piosenka mi się kojarzy z Tobą.♥
______________________________________________

Ty i Niall znacie się od pięciu lat, a od trzech jesteście razem.Świetnie się dogadujesz z chłopakami.Jednak od zawsze skrywałaś tajemnice, o której nie wiedział nawet Niall.Nie zamierzałaś nią(tajemnicą) obdarować, któregoś z chłopców, ponieważ nie chciałaś zwalać swoich problemów na nich, oni i tak nie mają swojego życia.Ciągle tylko fanki, koncerty, trasy..itd.Zaprzyjaźniłaś się z Perrie, Danielle i Eleanor.Spędzałyście dużo czasu razem.Chodziłyście do kina, na zakupy, na kawę itd.One też nie znały twojej tajemnicy.Pewnego dnia ty i Niall udaliście się na spacer do parku.Właśnie wrócił z trasy koncertowej co powodowało, że cały czas tuliłaś go do siebie, trzymałaś za rękę i co róż kradłaś pocałunki z jego cudnych ust.Niall szepnął Ci do ucha.
- Chce Cię..tu i teraz.-uśmiechnęłaś się zadziornie i pobiegliście do domu Nialla i chłopaków.Wparowaliście do byle jakiej sypialnie łapczywie się całując.Nagle słyszycie cichy szept i cienki głos dizwczyny.
-Ekhm ekhm..wasza sypialnia jest obok.-patrzysz na Nialla ten zaczyna się już śmiać,odwracacz się i widzisz Perrie i Zayna, nagich w swoich objęciach.
-Wybacz, sory...Boże...-wybiegliście z ich sypialni i wbiegacie do pokoju obok.Rozglądacie się.Nikogo nie ma.Niall podnosi Cię, a Ty łapczywie go pocałowałaś w usta,pokonując rzadki śnieżnobiałych zębów.Wasze języki wirowały w okół siebie w jego buzi.Niall delikatnie położył Cię na łóżko i zdjął twoją koszulkę.Zawsze gdy patrzył a twoje piersi uśmiechał się i słodko mruczał Ci do ucha.Pocałował Cię szybko i mocno przy czym delikatnie dotykał twojego rozpalonego ciała.Zdjęłaś polówkę i delikatnie przejechałaś po jego wyrzeźbionej klacie.Niall pozbył się twojego stanika i zaczął bawić się twoimi piersiami.Ssał, lizał i gryzł Cię co Cię podnieciło i z twoich ust wydobywał się cichy śmiech.Całował Cię w usta i delikatnie dotykał twych piersi.Dotykałaś jego rozpalonych pleców.Zamiana ról, teraz to Ty byłaś na nim i kradłaś jego pocałunki.Dotykał twoich pośladków i podnosił kąciki ust do góry.Zdjął Twoje szorty.Przekręcił się na bok więc znów znalazł się nad Tobą.Cały czas Cię całował i dotykał.Jednym ruchem ręki ściągnął z Ciebie majtki.Ty nie pozostawałaś dłużna i pozbyłaś się jego rurek, a zaraz po tym bokserek.Leżeliście nadzy, czule i namiętnie całując się.Spojrzałaś w oczy Nialla i uśmiechnęłaś się.Niall bardzo dobrze wiedział co ten uśmiech oznacza.Wszedł w Ciebie powoli i delikatnie.Ujął twoje biodra i wykonywał coraz mocniejsze ruchy,a z Twoich ust wydobywały się coraz głośniejsze jęki.Z nikim nie było Ci tak dobrze.Twoją twarz owiewał słodki i przyspieszony oddech Nialla.Całował Cię co róż.Wasze oddechy połączyły się w jedność, oddychaliście w tym samym rytmie, szybko i płytko.Było Ci tak dobrze,że wbiłaś paznokcie w delikatną skórę Nialla.Horan wykonał jeszcze kilka mocnych ruchów i jego przyjaciel nie wytrzymał przypływu przyjemności, po prostu wytrysnął w Tobie.Opadł obok Ciebie zmęczony i szczęśliwy.
-Kocham cię-czule pocałował Cię w usta i wplótł rękę w Twoje włosy.Położyliście się spać.Następnego dnia obudziłaś się, ale Niall nie było obok.Posmutniałaś.Ubrałaś się w koszulkę Nialla i jego spodnie.Zeszłaś na dół i poszłaś do kuchni, gdzie zastałaś uśmiechniętych Harrego,Zayna,Louisa,El,Dan i Per.Zauważyłaś,że nie ma Liama i Nialla.
-Hej.-posmutniałaś.
-Cześć.-odpowiedzieli chórkiem
-Chcesz kanapki..? Siadaj..-powiedział Harry uśmiechając się do Ciebie.
-Nie jestem głodna.Będę w salonie.-wyszłaś wybierając numer mamy.Odebrała.Przypomniała Ci,że masz dziś wizytę u lekarza.Jeszcze bardziej posmutniałaś.
-Nie mamuś jeszcze im nie powiedziałam.Nie chce ich męczyć moim problemami i tak mają mnóstwo swoich.Dobrze.Pa.Będę popołudniu.PA-rozłączyłaś się, a obok Ciebie usiadły zmartwione Perrie, Danielle i Eleaonor.
-[T.I] Co się dzieje.? Jesteś taka nieobecna.-powiedziała Danielle obejmując Cię ramieniem.
-Nic..zwyczajna rozmowa z mamą.
-O czym nam nie powiedziałaś.?-zapytała El.
-O niczym.Nie mam przed wami tajemnic.
-Proszę cię..chcemy Ci jakoś pomóc.o ile to jest możliwe.-Perrie wzięła mnie za rękę aby dodać mi otuchy.
-Nic mi nie może pomóc.
-Czemu.? Zawsze jest jakieś wyjście z sytuacji, a poza tym Twoje problemy to nasze problemy.-Dan była naprawdę miła.
-Jestem chora.
-Na co.?-zapytały we trzy jednocześnie.
-To nie uleczalna choroba.Białaczka.Dziś mam wizytę u lekarza.Dowiem się ile czasu mi zostało.Przyjmowałam chemię, ale to nic nie pomaga, nowotwór za szybko się rozwija.-zaczęłaś płakać.-Nikt oprócz rodziny i was o tym nie wie.
-Czemu nie powiedziałaś nam o tym wcześniej..?-usłyszałam głos Harrego.
-Was tu miało nie być.Bałam się..
-Czego.?-zapytała Danielle ze łzami w oczach.
-Sama nie wiem.W szkole wszyscy się odwrócili ode mnie...To bolało.
-[T.I] mam iść z Tobą..?-zapytała Eleanor.
-Nie.Pójdę sama.Nie mówicie nic Niallowi.Proszę.Sama muszę to mu powiedzieć.-pokiwali tylko głowami, a chwilę po tym mocno Cię przytulili.Wróciłaś do domu.Wykąpałaś się, ułożyłaś włosy i zrobiłaś makijaż.Ubrałaś się elegancko i pojechałaś do szpitala.Lekarz poprosił Cię do gabinetu.Powiedzieli,że zostało ci od 10 do roku życia.Umówiłaś się od razu na następną wizytę, za dwa tygodnie. 
,,Lets go crazy, crazy, crazy..."-taki dzwonek miałaś ustawiony na numer Louisa.
-Słucham.?-powiedziałaś pociągając nosem.
-Już po wizycie.?
-Tak.
-Chodź do nas. Wszyscy się martwimy.
-Zaraz będę.Niall jest w domu.?
-Nie.On i Liam wrócą dopiero wieczorem.
-Okey.Już jestem.Otwórzcie mi drzwi.
-Okey.-Byłaś pod drzwiami domu chłopaków.Otworzył Ci Louis.Zauważył jak wycierasz łzy.Przytulił Cię i poszliście od salonu.Wszyscy byli załamani, tak jak Ty.Harry siedział na fotelu z podkurczonymi nogami i patrzył tępo w jeden puntk,Zayn i Perrie siedzieli wtuleni w siebie,Eleanor i Danielle o czymś dyskutowały.Gdy weszłaś wszyscy zamilkli.Przez głowę przeszła Ci myśl żeby po prostu skłamać i powiedzieć,że będziesz długo żyć.
-I co.?-zapytali chórkiem.
-Kiepsko.-usiadłaś obok Perrie i El.
-Ile Ci...-Harry urwał w połowie zdania.
-Rok.-zamilkli, a do salonu wszedł załamany Niall.Pobiegł na górę.Pobiegłaś za nim.
-Niall...
-Oszukiwałaś mnie..
-Przepraszam.
-Przez trzy lata nie powiedziałaś ani słowa o chorobie..!
-Przepraszam bałam się..!!!
-Mnie się bałaś..?! Mnie..?!
-Tak, że mnie odtrącisz, tak jak te dziewczyny w szkole...!
-Ale ja teraz nie umiem Ci zaufać, skoro mnie okłamywałaś...!
-To może od razu zakończmy to wszystko i rozejdźmy się w swoje strony..!
_________________________________________________________________________

piątek, 5 października 2012

Imagin z Harry..! uwaga +18..!

Siedzimy w Londynie od tygodnia.Super..Mamy wolne,a ja pomimo tego nie potrafię się cieszyć, bo nie ma przy mnie tej najważniejszej osoby.Byliśmy razem przez trzy lata, a teraz od dwóch tygodni nie ma NAS, tylko ja,Harry Styles i ona, [T.I].To było ciepłe lato. Tego dnia zrozumiałem że tylko na niej mi zależało ale mimo to straciłem ją przez ten jeden niewinny pocałunek.Ona teraz gdzieś siedzi w Polsce, a Louis myśli,że jest okey,bo pozbył się rywalki.Kochałem Tomlinsonka ale to na niej mi zależało.
Harry: Jadę do niej..
Liam: Raczej lecisz..
Harry: Lecę do niej.
Louis: Do  kogo..?
Harry: Do [T.I].Przepraszam Louis ale ja nie czuje tego co Ty..Nie umiem być gejem..Jestem hetero i nic tego nie zmieni.Wybacz mi.
Louis: Rozumiem.
Tomlinsonek wyszedł z kuchni smutny.Tak mi było go żal.
Zayn: Zraniłeś go..
Harry: NIE KOCHAM GO..! Zrozumcie to Larry to fikcja...on istnieje ale dla fanek.
Louis: Ja traktowałem Larrego poważnie...
Usłyszałem załamany głos zza moich pleców.
Louis: Zapomniałem telefonu.Leć do niej.Ona zawsze była ważniejsza ode mnie..Idę do siebie.
Było mi strasznie głupio ale to moje uczucia nie mogłem ich ukrywać,a Tommo powinien wiedzieć o tym,że nasz związek to fikcja.Jednak mimo wszystko czułem się jak ostatni debil, bo to ja nakreśliłem pierwszą ranę na jego czystym serduszku.Miałem łzy w oczach.
Niall: Harry..Dobrze się czujesz..?
Harry: Tak kurwa świetnie..zacznę skakać z radości a wy mi śpiewajcie...
Zayn: Przestań..! Niall się o Ciebie martwi..
Harry:Niech się zajmie swoimi sprawami.!
Wybiegłem wściekły z naszego domu.Sam nie wiem co we mnie wstąpiło.Oni się tylko o mnie martwili a ja...ehh..szkoda gadać.Wróciłem do nich jeszcze szybciej niż wybiegłem.
Harry: ..przepraszam...
Liam: Nie musisz...dobrze wiemy,że dla Ciebie to nie jest najlepszy dzień..
Harry: Liam przestań mnie ciągle usprawiedliwiać..
Zayn: Harry naprawdę nic się nie stało..Rozumiemy..
Harry:Nie możecie za każdym razem udawać,że nic się nie stało.
Niall: Ale serio jest okey...
Harry: Sam nie wiem co mam robić..Tommo jest dla mnie ważny tak samo jak wy ale to przy [T.I] czuje się szczęśliwy...
Liam: Może powinieneś pogadać z Louisem..tylko tak na spokojnie i delikatnie..
Harry:Dobrze.Pójdę do niego.
Wstałem z krzesła i pobiegłem do Tomlinsowego pokoju.Otworzyłem drzwi i zobaczyłem Louisa stojącego przy parapecie.Wszedłem cicho i przytuliłem go od tyłu.Nawet nie drgnął.
Harry:Przepraszam..Louis.
Louis:Harry nie przytulaj mnie tak..
Harry:Czemu..?
Louis: Bo coraz trudniej będzie mi się od tego odzwyczaić..bo teraz należysz tylko do niej.
Harry: Ale ja się chce dalej przyjaźnić. Rozumiesz.?
Louis: Dobrze..ale mogę na razie Ci zadać pytanie.?
Harry: Jasne.
Louis nagle spojrzał mi w oczy i zamarłem. Nikt nie miał tak ślicznych tęczówek jak on, ale w następnej chwili zobaczyłem roześmianą twarz [T.I].Potem poczułem ciepłe wargi Lou na moich.Wpijał się coraz mocniej i mocniej.Jego ręce powędrowały na moje pośladki.Delikatnie zaciskał ręce na nich, co mnie lekko zdziwiło ale i podnieciło. Następnie poczułem język Tomlinsona w mojej buzi, delikatnie gładził nim moje policzki i podniebienie. Pogłębiłem pocałunek nie wiedząc czemu. Nasze języki świdrowały w mojej buzi jak szalone. Kochałem to uczucie ale Tomlinson to tylko mój przyjaciel. Nikt więcej..po prostu tego nie czuje.Louis zakończył nasz pocałunek i jeszcze raz spojrzał w moje oczy.
Louis: I teraz mi powiedz czy potrafisz zrezygnować z tego..?
Nic nie odpowiedziałem.Jednak po chwili namysłu rzekłem
Harry: Louis zrozum mnie. Kocham tylko ją.Przepraszam.
Louis: Ale ona Cię olewa..! Wyleciała..zostawiła Cię samego..!
Harry: Bo nas przyłapała...
Louis: Gdyby Cię kochała to by Cię nie zostawiła..!
Harry: Louis dobrze wiesz jak wygląda sytuacja, a mnie do niej nie zniechęcisz,bo kocham  ją jak nikogo innego.
Louis: Przepraszam..ale boje się,że zapomnisz o mnie.
Harry: O Tobie...nigdy.
Louis:Spakowałeś już się..?
Harry: Nie. Chcesz mi pomóc..?
Louis:. Jasne
Wyszliśmy do mojego pokoju i zacząłem się pakować.Spakowałem tylko najważniejsze rzeczy czyli kilka koszulek, kilka par spodni, majtek, skarpetek,szczoteczkę do zębów i mojego pluszaka,kotka. Bilet zamówiłem przez telefon. Miałem jeszcze nie całe pół godziny. Więc wziąłem szybki prysznic.Ubrałem się w pognałem na lotnisko.Daddy mnie odwiózł.Potem przytulił, a ja pobiegłem na odprawę.Po nie całych piętnastu minutach byłem w samolocie.Lot trwał nie całe dwie i pół godziny. Prawie cały przespałem. A lotnisku w Polsce spotkałem kilka fanek.Dałem im autografy i zrobiłem sobie z nimi zdjęcia. Potem zostałem sam. Odwracam się i widzę [T.I].Łzy automatycznie stanęły mi w oczach. Nie mogę uwierzyć,że ona tam stała i czekała na mnie, bo po naszym rozstaniu przygotowałem się na najgorsze, a ona patrzyła na mnie z nieśmiałym uśmiechem i w rękach trzymała kartkę z napisem ,,TEN JEDYNY”. Ruszyłem w jej stronę nie pewnie lecz z uśmiechem i nadzieją.Ona też podeszła do mnie.Staliśmy kilka minut wpatrując się w siebie i ciesząc się swoim widokiem.Potem upuściłem walizkę i rzuciłem się na nią czule ją całują w te jej piękne, zgrabne i czerwone ustka.Odwzajemniła pocałunek.Dotknąłem jej policzka i poczułem,że jest mokry. Ona płakała. Ja chyba też. Po tym jak wyleciała z Londynu, po tym jak mnie wyzywała, po tym jak złamałem jej serce nawet nie miałem najmniejszych nadziei, nawet nie śniłem o tym,że się do mnie odezwie. Przestaliśmy się całować i spojrzeliśmy sobie w oczy szeroko się uśmiechając. Potem wsiadaliśmy do taksówki. Przytuliła się do mojego torsu i ruszyliśmy do jej domu.
Harry:. Skąd wiedziałaś, że tu będę.?
Ty: Liam mi powiedział.
Harry: Liam, powiadasz..?
Ty: Tak.Słyszałam Twoją rozmowę z Louisem...i chciałam..
Harry: Nie musisz przepraszać..też bym tak postąpił..
Ty: Kocham Cię.
Harry: Ja Ciebie też.
Ty: Dziś moich rodziców nie będzie w domu...całą noc..Także mamy cały dom dla siebie.
Harry: Czy Ty coś sugerujesz..?
Ty: Domyśl się, Kotku..
Uśmiechnęła się do mnie i puściła mi oczko. Ja też się do niej uśmiechnąłem i skradłem jej kolejny pocałunek. Resztę drogi przebyliśmy w milczeniu, spędzając ją na przytulaniu się, całowaniu, głaskaniu, dotykaniu i smyraniu. Po pół godzinnej drodze byliśmy na podjeździe jej domu.Wziąłem walizkę od taksówkarza i zapłaciłem, a potem wziąłem moją dupencje za rękę i poszliśmy do jej domu. Zaniosłem walizkę do jej pokoju i przy okazji spojrzałem na telefon. Trzy połączenia od Tomlinsona. Nie chciałem oddzwaniać, chociaż głos w środku darł się ,,ODDZWOŃ KURWA..! ODDZWOŃ.!’’. Zignorowałem go, bo mój skarb wszedł do pokoju. Usiedliśmy na łóżku i rozmawialiśmy o wszystkim..o uczuciach, o Louisie, o powrocie do Londynu, o chłopakach. Zapadła niezręczna cisza. Spojrzałem na [T.I] i szybko lecz czule ją pocałowałem. Położyła się. Ciągle ją całowałem. Jedną rękę miałem na jej tali, a drugą wędrowałem po udzie, a ona trzymała swoje ręce na mojej szyi, nieśmiało bawiąc się końcówkami moich włosów.Poczułem jak kąciki jej ust wędrują do góry. Przestaliśmy się całować żeby nabrać powietrza.
Harry:. Słoneczko jesteś pewna.
Ty:. Tak, Skarbie, a poza tym to nie jest mój pierwszy raz.
Harry:. Zdradziłaś mnie..?
Ty;. Oczywiście,że nie. To było jeszcze wcześniej, naprawdę musimy o tym mówić teraz..?!
Pocałowałem ją.Wsadziłem jej język do buzi.Delikatnie dotykałem podniebienia i policzków. Potem nasze języki tak jakby połączyły się w jedność, tak jakby tańczyły tango. Wsadziłem jej rękę po spódniczkę i nieśmiało dotknąłem jej pośladków. Cicho zachichotała. Pozbyłem się mojej koszulki. Delikatnie przejechała ręką po mojej klacie i spojrzała mi w oczy. Pocałowałem ją w policzek potem w szyję i bark. Cały czas się cicho śmiała. Kochałem jej śmiech. Następnie wróciłem do pocałunków typu ,,usta-usta”. Chwile po tym [T.I] też nie miała koszulki. . Taaak..ona miała piękne piersi..^^. Składałem czułe pocałunki na jej szyi i dekoldzie. Nie całą minutę po tych pocałunkach moje ukochana nie miała stanika. Delikatnie lecz z czułością pocałowałem jej pierś. Językiem zakreślałem koła wokół jej sutka.Potem przeniosłem się na drugą pierś.[T.I] się delikatnie uśmiechnęła, ujęła moją twarz w ręce i mocna wpiła się w moje usta.Nasze języki wariowały w mojej buzi.Z nikim nie było mi tak dobrze.nagle poczułem jej rękę na moim penisie(byłem jeszcze w bokserkach).Jakim cudem ona ją tam wcisnęła.?! A z resztą nie ważne.Zaczęła nią pocierać o mojego przyjaciela co podnieciło mnie i  ja chyba też gdy z wielką siła przekręciła mnie na plecy i zajęła się moimi bokserkami.W przeciągu sekundy pozbyła się ich.Zacisnęła rękę na moim lekko sztywnym penisie i zaczęła nią ruszać do góry i do dołu, z każdą chwila coraz bardziej energicznie.Zaczynałem napinać mięśnie i delikatnie odchyliłem głowę do tyłu.[T.I] wzięła mego ogromnego przyjaciela do ust i delikatnie zaczęła go ssać i podgryzać.Potem poruszać głową do przodu i do tyłu.Zatopiłem rękę w jej długich i gęstych włosach i odchyliłem trochę do tyłu aby mój penis mógł wejść cały do jej zręcznej buzi.Mój oddech buł szybki, płytki i coraz głośniej jęczałem, krzyczałem jej imię oraz błagałem żeby nie przestawała.W końcu wytrysnął.[T.I] w porę wyjęła go w buzi i moja sperma wylądowała na jej dekoldzie i piersiach.Uśmiechnęła się i spojrzała mi w oczy, a ja uspokajałem oddech i pocałowałem ją czule w cudowne usta.Wiedziałem,że teraz pora na to aby to ja się wykazał.Położyłem ją pod sobą i mocna chwyciłem za udo.Zaśmiała się, przez co ja też się zaśmiałem, a potem zamruczałem jej do ucha.Ręką z uda przejechałem do linii majtek i jednym ruchem ściągnęłam je.Pocałowałem w brzuch,potem w podbrzusze.Następnie jeździłem palcem  po wewnętrznej stronie jędrnego uda [T.I] i kradłem jej pocałunki.Byłem taki napalony, że sam nie wiem jak to opisać, pragnąłem tylko jej i żadnej innej kobiety, nastolatki czy dziwki.Ona była tą jedyną.Wszedłem w nią powoli i delikatnie, cicho zajęczała.Pochyliłem się nad nią i pocałowałem.Uniosłem jej biodra do góry iii...zaczęła się ,,jazda"..! Wykonywałem coraz mocniejsze i szybsze ruchy biodrami, a [T.I] coraz głośniej jęczała i tak sexownie wypowiadała moje imię.Tak bardzo sexi, że podnieciłem się samym słuchaniem tego. Jej ręce ściskały prześcieradło, głowa odchyliła się do tyłu,a kręgosłup wyginał się we wszystkie możliwe strony.Nasze oddechy połączyły się w jedno, szybkie i płytkie, ja czułem jej oddech na  barku, a ona mój na szyi.Poczułem także jej zimne ręce na plecach.Nasze ciche jęki i postękiwania przerodziły się w głośnie okrzyki stuprocentowych orgazmów.Wyjąłem z niej mego zacnego penisa i opadłem zmęczony obok tak samo wyczerpanej [T.I].Przytuliłem się do jej piersi, a ona delikatnie zaczęła pocierać udem o moje prącie co spowodowało kolejny wytrysk.Nasze oddechy uspokoiły się były powolne i głębokie.Położyłem się na równi z nią.Przytuliłem mocno, mocno do siebie.
Ty: Harry..nie chce zniszczyć Twojej przyjaźni z Lou.
Harry: Ty jej nie zniszczysz, bo ona będzie trwała wiecznie..Takiej przyjaźni nie da się zniszczyć.Ja i Louis znamy się od małego.
Ty: Ale ta cała akcja, może nie powinno Cię tu być...tylko powinieneś siedzieć z Louisem w Londynie nad brzegiem morza i uprawiać dziki sex na plaży dla nimfomanów.
Harry: To w Londynie jest taka plaża.?
Ty*bardzo niskim głosem*: Nie skądże.
Harry: [T.I] kocham Cię najmocniej na świecie i nic ani nikt tego nie zmieni.
Ty: Ja Ciebie też kocham, Ruchaczu.
Harry: Co.?
Ty: No mówię,że przecie,że Cię kocham Harry.
Harry: Zostaniesz moją żoną.?
Ty: Hahah..
Harry: Serio mówię.
Ty: O boże..Ty nie żartujesz

Harry: Więc [T.I] zostaniesz moją Ruchaczką do końca życia..?
Ty: Oczywiście.!! 
 _____________________________________________









piątek, 28 września 2012

Imagin z Niallem..♥

Tego imagina dedykuję kolejnej z moich PRAWDZIWYCH przyjaciółek...Merci dobrze wiesz, że cię kocham...!Pamiętasz o naszym planie zapłodnienia chłopaków..?! Nie długo go zrealizujemy..xD
KOCHAM CIĘ, MER..!: - * ♥♥♥♥
_____________________________________________
Spotykasz się z Niallem od dwóch lat.Dobrze wam ze sobą.Spotykacie się często, jego fanki cię zaakceptowały.Było kilka takich, które cię hejtowały ale ty się tym nie przejmowałaś,bo miałaś u boku cudownego Nialla.Twoja mama nic nie wiedziała o waszym związku ponieważ bałaś się jak zareaguje.Zamierzałaś jej powiedzieć przed koncertem One Direction, na który zabierał cię Niall.Po uroczym wieczorze spędzonym z blondynkiem odprowadził cię pod dom, szybko i czule pocałował w usta i zniknął.Męczyło cię takie ukrywanie.Pobiegłaś do pokoju i włączyłaś komputer i od razu Niall zaatakował cię na Skaype.
Niall: Witaj kochanie
Ty: Heyyy
Niall: Stęskniłem się za tobą
Ty: Taaa..Ja za tobą też..
Niall: TO co porabiam moja Ślicznotka..?
Ty: Zmierzałam pogadać z mamą..tak na poważnie..
Niall: A może jutro załatwimy to razem.? 
Ty: Nie muszę sama to załatwić.
Pogadałaś chwilkę z Niallem, pożegnaliście się i poszłaś do kuchni gdzie czekała na Ciebie mama.Bałaś się,bo twoja mama miała jakąś dziwną urazę do Irlandczyków, domyślałaś się,że to może być związane z twoim tatą,który zostawił was gdy tylko się urodziłaś.Sama nie wiedziałaś czemu.Weszłaś do kuchni.Zauważyłaś że była czymś zmartwiona.
Ty: Mamuś coś się stało..?
Mama: To Ty mi powiedz.
Ty: Hę..?
Mama: Powiedz kto to jest Niall.?
Ty: Właśnie chciałam z Tobą pogadać...
Mama: Twój chłopak.! Ile razem jesteście..?!
Ty: Dwa lata.
Mama:Dwa lata..?!On jest Irlandczykiem...
Ty: Tak..a co Ci to przeszkadza..?! Czemu się tak uczepiłaś tej pieprzonej Irlandii..?!
Mama: Bo mam powody..On Cię skrzywdzi.!
Ty: Niall jest inny..! A z resztą nawet go nie znasz..! To czemu go osądzasz..?
Mama: Znałam jednego z Irlandii i wiem że zabawi się Tobą.
Ty: Mamo..czy to ma związek z tatą.?
Mama: Myślę,że 19(twój wiek) to czas na wyjawienie prawdy..Ojciec mnie zostawił to znaczy rozwiedliśmy się i zabrał twojego brata, kiedy Ty przyszłaś na świat ponieważ...
Ty: To ja miałam brata.?
Mama: Tak...był....jest twoim bliźniakiem.
Twoja mama chciał coś jeszcze dodać więc otworzyła buzię a potem ją zamknęła.Spojrzała Ci w oczy i spuściła głowę.
Mama: Po prostu nie chce żebyś cierpiała..Jak ten twój przydupas ma na nazwisko..poznam go chociaż..
Ty: Horan.Niall Horan.
Twoja mama zamarła i spojrzała Ci jeszcze raz w oczy.Potem zaczęła głośno oddychać, wstała i usiadła.
Ty: Mamo..Co się dzieje...?
Mamo: Błagam zerwij z nim..Proszę
Ty: Ale dlaczego.?
Mama: ZERWIJ i już..! a jak nie...
Ty: A jak nie to..?!
Mama: Wynoś się z mojego domu..!
Ty: Dobrze..proszę bardzo sama tego chciałaś...
Mama: Chłopak jest dla Ciebie ważniejszy od rodziny..?!
Ty: Mamo ja kocham Nialla..!Każesz mi wybierać..więc wybieram jego, bo go kocham.!
pobiegłaś do swojego pokoju.Do plecaka spakowałaś kilka koszulek, rurki, szorty, bieliznę i wybiegłaś trzaskając drzwiami. Jedyne czego pragnęłaś to przytulenie twojego blond chłoptasia, o jego ustach i jego dotyku.Pobiegłaś do domu jego i chłopaków akurat los tak chciał,że wszyscy byli w domu i mieli jakiś cholerny maraton filmowy.Zapukałaś zapłakana, bo właśnie ogarnęłaś to,że mama Cię z domu wywaliła. Otworzył Ci Niall.Też płakał.
Ty: Co się stało.?
Niall: T.I powinniśmy się rozstać...To naprawdę nie ma sensu.przepraszam.
Ty: Ale co nie ma sensu..?! Te dwa najcudowniejsze lata mojego życia nie mają sensu..? Naszego życia.?
Niall: Wybacz ale wróciłem do...
Ty: Do kogo..?Do Twojej byłej.? Poczekaj jak ona leciała...Holly, tak..?
Niall: Tak...-zatrzymał się a łzy spływały mu coraz bardziej po policzkach.-Przepraszam, tak naprawdę to zdradzałem Cię cały czas.
Ty: Wiesz,że ten który chce poczynić nowe kroki zachowując przy tym resztki dawnego życia zostaje stłamszony przez własną przeszłość.
Niall: T.I Myślę, że powinnaś już iść.
Ty: Niall..
Niall: Wynoś się stąd.
wybuchłaś płaczem i odbiegłaś od niego.Nie mogłaś pohamować łez, tyle razem przeszliście,a teraz on...Kochałaś go nad życie i nie umiałaś zapomnieć o tym wszystkim.Pobiegłaś na plażę, tak gdzie pierwszy raz go spotkałaś,los tak chciał,że Holly wtedy z nim zerwała, a Ty go pocieszałaś, bo nie mogłaś kurwa przejść sobie dalej obok płaczącego, słodkiego blondynka.W myśli przeklinałaś ten dzień, ale w sercu cieszyłaś się,że go poznałaś, bo to właśnie Niall nadał kolorów twojemu życiu, to on pokazał Ci jak wykorzystywać życie w stu procentach, a teraz to wszystko przepadło.Płakałaś jak małe dziecko.Podniosłaś się i pobiegłaś do domu.
Mama: Córciu co się stało.?
Ty: Niall..zostawił mnie..miałaś rację.
Mama: Nie warto płakać przez niego.
Ty: Mamo ale ja go kocham..
Mama: T.I muszę Ci coś wyznać.
Ty: Wiesz co powiedział, że od początku mnie zdradzał ze swoją byłą, Holly.Wiedziałam...bo to było za piękne żeby było prawdziwe.Mama..coś mówiłaś.
Mama: Bo widzisz córuś...Ten Niall...to.
Ty: To..? 
Mama: Dupek i tyle..
Ty: Mamo nie kłam..wiem,że chciałaś coś innego powiedzieć.
Mama: Bo Niall jest Twoim bratem..
Ty: CO kurwa jebana mać.?
Mama: On jest właśnie tym dzieckiem, które odeszło z ojcem, ja mu dałam na imię James ale twój tata zmienił mu i nazwisko i imię.
Ty: Mamo..! Czyli ja całowałam własnego barta...!!!! Boże jak mogłaś mi o tym nie powiedzieć..!
Mama: Ty ciągle jesteś dzieckiem...
Ty: MAM 19 LAT..! jak długo chciałaś to jeszcze przede mną ukrywać..?
Mama: Jak najdłużej się by dało.
Ty: Wy jesteście chorzy...!nie chcę was znać..!!!!!
wybiegłaś z domu trzaskając drzwiami.Wyjęłaś telefon i zadzwoniłaś do Nialla.
Niall: Hallo.
Ty: Cześć..Niall...Już wiem o wszystkim.
Niall: Przepraszam Cię.
Ty: Chciałam się tylko pożegnać.
Niall: Czy Ty chcesz..
Ty: Nie... nigdy w życiu...Wyjeżdżam stąd.
Niall: Rozumiem.
Ty: Więc żegnaj Niall..
Niall: Poczekaj chodź do nas pożegnasz się z chłopacami.
Ty: Jestem pod waszym domem-nawet nie wiedziałaś kiedy się tam znalazłaś.
Nagle zauważyłaś jak z domu wybiegają chłopcy.Mocno Cię przytulili, a Ty nie chciałaś ich opuszczać, po pierwsze byłaś Directionerką, a po drugie przez te dwa lata stali się dla Ciebie jak rodzina.Płakałaś.
Ty: No to żegnajcie.
Zayn: Żegnajcie..? Przecież jeszcze nie raz się zobaczymy...
Ty: Nie..to znaczy nie w najbliższym życiu..muszę odpocząć, zapomnieć i ustatkować się na nowo.
Niall: Zapomnieć.?
Ty: Tak zapomnieć..Muszę już lecieć..Pa
i odbiegłaś.Udałaś się na lotnisko i wykupiłaś najszybszy lot do Polski, do cioci.Siedziałaś na lotnisku i płakałaś.Po godzinie miałaś odlot.Wzięłaś bagaż i poszłaś na odprawę.Wyleciałaś.Po dwóch godzinach byłaś w Polsce.Mama dzwoniła nie raz ale Ty to ignorowałaś.W Polsce poznałaś nowych ludzi..wiele dziewczyn kojarzyło Cię jako ta od Niall ale Ty nikomu nie zdradziłaś.Dziesięć lat później poślubiłaś cudownego chłopaka  urodziłaś mu dwójkę dzieci ale w głębi serca zostałaś tą szaloną Directionerką.Pewnego dnia czytasz artykuł o tym,że One Direction się rozpadło.Idziesz na strych i znosisz wszystkie plakaty, zdjęcia, płyty i artykułu, oklejasz znów ściany i puszczasz na głos ich ostatni krążek.Wychodzisz na balkon i krzyczysz ONE DIRECTION..! Chcesz zadzwonić do Nialla ale nie masz w sobie siły.Ktoś dzwoni do drzwi szybko zbiegasz i otwierasz je z nadzieją,że to może Niall albo któryś z chłopaków.Jednak to tylko twoja sąsiadka z uwagą żebyś nie krzyczała, bo jej koty się boją.Przepraszasz i zamykasz lekko zawiedziona i lekko smutna.Sama nie wiesz co myśleć.Po mimo tego,że może i zapomnieli o Tobie Ty nadal ich trzymałaś w serduszku i nic ani nikt tego nie zmieni..
_____________________________________________
wiem zjebałam.
DZIĘKUJE.:d


czwartek, 28 czerwca 2012

SMUTNY IMAGIN z ONE DIRECTION..: (

Poznałaś chłopców wiele wiele lat temu.Znałaś ich jeszcze kiedy nie byli sławni.Spotykałaś się z Louisem od trzech lat, po mimo zastrzeżeń przyjaciół.Byliście ze sobą szczęśliwi...Chociaż bałaś się, że jeżeli się rozstaniecie to wasza przyjaźń przestanie istnieć.Zauważyłaś, że przez kilka ostatnich dni Louis chodzi takie zamulony.Pewnego wieczoru siedzicie u niego na kanapie, tonąc w swoich objęciach.
Louis:[T.I] muszę ci coś powiedzieć..
Ty: Co takiego..?
Louis: Za dwa dni wyjeżdżamy w trasę...
Ty: Tyle razy wyjeżdżaliście więc nie robi mi to jakieś większej różnicy...
Louis: Tylko, że teraz wyjeżdżamy na dłużej...
Ty: Na ile..?
Louis: Na trzy miesiące..
Ty: CO..?! ile to przede mną ukrywasz..?
Louis: Wiemy od miesiąca..
Ty: I ty mi dopiero mówisz..?!
Louis: Czy uważasz, że gdybym ci powiedział wcześniej to zmieniłoby to coś..?
Ty: Nie wiem..może..Ale powinieneś mi o tym powiedzieć...
Odsunęłaś się od niego, założyłaś ręka na rękę i tępo patrzyłaś w telewizor

Louis: Szkrabie...nie obrażaj się...
Ty: Daj mi spokój...
spokój...
Louis: [T.I] no proszę cię..
Ty: Nie mów tak do mnie..
Louis: Przecież to twoje imię..
Ty: No wiem przecież..nie dość, że mnie okłamał to jeszcze mnie poucza...pff..!
Louis: A wybaczysz mi jak zrobię tak..?
Louis zaczął ,,chodzić" dwoma palcami po twoich biodrach i w górę.Coraz bardziej się przybliżał do ciebie.Chciałaś być twarda  i prawie ci się udało go ignorować ale Lou nie dawał za wygraną.Zaczął delikatnie cię całować po szyi, barkach aż w końcu dotarł do twarzy.Czule i namiętnie cię pocałował.Ty wtedy nie wytrzymałaś i odwzajemniłaś pocałunek.Louis był nad tobą.Ty delikatnie obejmowałaś go za szyję.Przestaliście się całować.
Ty: To nie znaczy, że ci wybaczyłam...
Louis:[T.I] oj daj już spokój
Ty: Może nie widać ale jestem na ciebie zła..
Louis: Trzy miesiące szybko zlecą, zobaczysz..
Ty: Ale gdybyś mi powiedział wcześniej to nie spędzałabym czasu z innymi tylko z tobą, a poza tym nie wytrzymam bez ciebie...
Łzy stanęły ci w oczach.Louis przytulił cię mocno i szepnął do ucha
Louis: Szkrabie...będzie dobrze..przetrwasz..będziemy się spotykać..
Ty: Jak.?! nie pochodzę z bogatej rodziny, nie będę miała na bilet..?!
Louis: TO ja będę chciał cię zobaczyć więc ja ci kupię bilet
Ty:Nie chce..
Louis: Czemu jesteś taka uparta..?
Ty: Nie chce sprawiać ci kłopotów...
Louis: Ty nie jesteś dla mnie kłopotem..Kocham cię..więc kupie ci bilet na najbliższy koncert, abyś mogła być przy mnie...
Ty: Ale ja nie mogę, przyjąć tego biletu..
Louis: Ależ możesz...
Ty: Wiesz chyba powinnam już iść..
Louis: Proszę zostań...
Ty: Wpadnę może potem..
Louis: NO proszę...Potem to nie będę miał czasu, bo pakowanie..
Ty: A ja teraz nie mam czasu..
Louis: Wyjeżdżam na trzy miesiące, a ty mi mówisz, że nie masz dla mnie czasu..?!
Ty: Gdybyś mi wcześniej powiedział to spędzalibyśmy go więcej..!
Louis: Dobra..TO może od razu przestańmy ze sobą być..! nie będę przecież marnował twojego cennego czasu..!
Ty: Zrywasz ze mną..?
Louis: Twój czas jest za cenny dla mnie...
Miałaś łzy w oczach.Patrzyłaś tępo na Louisa, który stał przed tobą.Stałaś tyłem do drzwi.
Ty: Dobra..sam tego chciałeś...
Louis: O czym ty mówisz..?Bo się pogubiłem
Ty: TO koniec Louis, to koniec.
Louis chciał coś powiedzieć ale ty się rozpłakałaś jak małe dziecko.Patrzyłaś w jego przeszklone zielone oczy.Zauważyłaś, że on też płacze.Pobiegł na górę do swojego pokoju i się zamknął.Odwróciłaś się i zobczyłaś Liama,Harrego,Zayna i Nialla stających przed tobą z otwartymi buziami.Ciągle płakałaś.Nie mogłaś uwierzyć, że ty i Louis..., że to koniec..
Ty:Długo tu staliście...?
Harry: Wystarczająco długo...Jak mogłaś to zrobić Louoisowi..?!
Ty:Przecież to on mnie rzucił..ja tylko mu to uświadomiłam...
Liam: Słyszeliśmy wszystko..
Zayn: Przez taką błahostkę go zostawiłaś..
Niall: Po co w ogóle z nim byłaś..
Nie mogłaś uwierzyć w to co oni mówili.Oni też byli przeciwko ciebie.Poczułaś jak serce ci pęka w środku.
Ty: Wy też jesteście przeciwko mnie..?! Dobra..Louis mnie okłamał a potem miał do mnie pretensje o to że muszę ość do domu...i powiedział,że skoro się tak śpieszę to może powinniśmy dać sobie spokój...
Niall: Czemu się śpieszyłaś..?
Usłyszałaś jak Louis schodzi po schodach
Ty: BO dobrze wiedziałam o waszej trasie....i szykowałam dla niego niespodziankę...a ta cała złość to było udawane dla lepszego efektu...Ale już się przyzwyczaiłam, że nic mi nie wychodzi...Także...sory idę posprzątać w domu ,,po niespodziance"
powiedziałaś przepychając się miedzy chłopakami i wyszłaś z jego domu.
Wybiegli za tobą.
Louis: [T.I] przepraszam...nigdy nie pomyślałbym sobie o tym, że ty..
Ty: Daj spokój..Powiedziałeś to co miałeś powiedzieć..teraz daj mi spokój...
wyrwałaś ręce z jego rąk.Otarłaś łzy, których było coraz więcej i więcej.Odeszłaś od niego.Pobiegłaś do domu swojej przyjaciółki.Powiedziałaś jej wszystko.
T.P: Może powinnaś mu wybaczyć...Każdy popełnia błędy..
Ty: Może..powinnam ale niech zawalczy o mnie...BOże co ja gadam..Nie chce mi się z nim gadać..Pójdę do domu..Cześć.
T.P: Pa...trzymaj się..Porozmawiaj z nim.
Pobiegłaś do siebie.Zamknęłaś się w pokoju,położyłaś się na łóżku i płakałaś.Był wieczór.Louis ani razu nie zadzwonił, nie pisał.Nie spałaś nawet minuty tej nocy.Ciągle gapiłaś się na ścianę, gdzie były wasze zdjęcia.Kochałaś go bardzo mocno, był dla ciebie całym życiem, a rozstaliście się z takeigo głupiego powodu.Calutki następny dzień przepłakałaś słuchając piosenki ,,Moments".W pewnym momencie twoja przyjaciółka wparowała do twojego pokoju.
T.P: CO ty wyprawiasz..?Czemu nie odbierasz telefonu..?! Martwiłam się..
Ty: A widzisz tu osobę, która pragnie odbierać telefony..? Ja też...
T.P:Pogadaj z nim...
Ty: Nie zadzwonił ani razu...Nawet nie napisał..Dziś są moje urodziny, a on jutro wylatuje...i nawet zwykłych życzeń
Znów się rozpłakałaś..
T.P: Może ma ważne spotkanie...
Ty: Daj mi spokój...
T.P: Proszę tylko nie płacz...Chodź do niego..Pogadamy razem z nim..
Ty:Nie chce go widzieć..
T.P:On cię kocha...Więc daj mu szanse..
Ty: Masz pięć minut.
Ubrałaś się i poszłaś do domu Louisa ze swoją przyjaciółką.Stanęłyście pod daszkiem jego domu.Zadzwoniłaś.Nikt nie otwierał.Jeszcze raz.Nikt nie otwierał.Złapałaś za klamkę.Były otwarte.Weszłyście.W salonie stał Louis i Harry.Gdy tylko ich zobaczyłaś to łzy poleciały ci po policzkach jeszcze gorzej niż wcześniej, jeszcze gorzej niż deszcz podczas ulewy.Harry i Louis się całowali.Nie mogłaś w to uwierzyć.Wiedziałaś, że łączyła ich szczególna więź ale nie miałaś pojęcia, że....
T.P: Yhm yhm...Było otwarte..
Louis:[T.I] to nie tak jak myślisz..
Ty: DAJ MI SPOKÓJ...!! ZABAWIŁEŚ SIĘ MNĄ...!! JAK MOGŁEŚ...JEŻELI COŚ CZUŁEŚ DO HARREGO TO BYŁO MI TO POWIEDZIEĆ...!!! NIENAWIDZĘ CIĘ...!
krzyknęłaś na całe gardło aż z góry zbiegli Zayn, Liam i Niall.
Liam: Co tu się dzieje..?
T.P:Louis pokazał jaki jest naprawdę.
Louis: [T.I] to nie tak..proszę wysłuchaj mnie..
Ty: Jak ty się chcesz tłumaczyć...Całowałeś go Louis..!!! Po cholere tu przychodziłam....Jak mogłeś mi to zrobić...Nienawidzę cię..!!!!!!
Louis: Proszę cię wysłuchaj mnie..nic mnie z Harrym nie łączy..naprawdę..Kocham go jak braciszka..tylko...
Ty: Zamilcz...nigdy ci tego nie wybaczę...tylko ja cię kochałam Louis... nie bawiłam się tobą..
Zayn: On cię kocha..
T.P: Mulatku stul dziubek..
Louis: Ale ja się tobą nie bawiłem...Naprawdę cię kocham...
Ty: Tak mnie kochasz, że całowałeś Harrego...
Harry: A ty nie całowałaś [I.T.P]..?
Ty: No jakoś nie było okazji....[[I.T.P]idziemy stąd...Nie chce was znać..
Louis: [T.I]..! Proszę nie rób mi tego..
Wyszłyście obie z jego domu.Płakałaś jak małe dziecko, któremu zabrano ukochaną zabawkę...Nie chciałaś ich widzieć na oczy..
Ty:Cudny prezent...-szepnęłaś do siebie.
Poszłaś z twoją przyjaciółką do twojego domu.Zamknęłyście się u ciebie w pokoju i ona cie pocieszała.W pewnym momencie zerwałaś się z miejsca i zaczęłaś zrywać wszystkie wasze zdjęcia, wszystkie jego plakaty..wszystko co przypominało ci o Louisie lądowało w koszu.Twoja przyjaciółka nocowała u ciebie.Chłopcy byli już w drodze  na lotnisko.Wiedziałaś wszystko od twojej przyjaciółki, która kręciła coś z Zaynem.Dziś grali już pierwszy koncert.Oglądałyście go we dwie.Płakałaś.Potem był wywiad.Louis był uśmiechnięty.Padło pytanie o ciebie.
Louis: TO już zamknięty rozdział mojego życia..Już nie jesteśmy razem...Tak jakoś wyszło...
Gdy tylko usłyszałaś pierwsze słowa wypowiedzi Lou rozpłakałaś się jak....sama nie wiedziałaś jak to ująć.Byliście ze sobą trzy lata, a on zamknął ten ,,rozdział" w jeden dzień.Chciałaś do niego zadzwonić ale nie umiałaś.Oglądałaś wszystkie ich koncerty.Na każdym płakałaś.Przez trzy miesiące nie mogłaś się pozbierać.W końcu się trochę uspokoiłaś.Przyszedł czas powrotu chłopaków.Wiedziałaś, że poszli na spacer.Więc udałaś się w przeciwnym kierunku.Szłaś po moście Tower Bridge.Odebrałaś telefon.
Ty: Słucham..?
T.P:Gdzie jesteś..?
Ty: Nad Tamizą.
T.P:Tylko nie skacz..
Ty: nie zamierzam..
T.P:Napewno..?
Ty: Nie..
T.P: Nie rób nic głupiego...
rozłączyłaś się i zobaczyłaś, że masz jednego sms-a od Louisa
,,Przepraszam,że tak bardzo spóźniony ale nie miałem odwagi...Wszystkiego najlepszego,Szkrabie..Zaszalej osiemnastkę ma się tylko jedną..!Loui".
Myślałaś tylko o skoku.Nie miałaś ochoty dalej żyć bez TWOJEGO Louisa.Oparłaś się o poręcz.Usiadłaś na niej.Przeszłaś na drugą stronę.Spojrzałaś w dół,Tamiza była dziś bardzo wzburzona.Bałaś się ale nie miałaś siły dalej walczyć z całym światem i z tym co czujesz do Louisa.Wiedziałaś, że to jedyne wyjście z sytuacji.Zobaczyłaś jak twoja przyjaciółka i chłopcy z One Direction biegną w twoją stronę.
Louis: [T.I]błagam nie rób tego..!!! KOCHAM CIĘ..!Wróć na druga stronę...Proszeeeeeeeeeeeee.....!!
Znów płakałaś.Miałaś dość łez, dość tego bólu i dość Louisa i reszty chłopaków.
Byli coraz bliżej ciebie.Dobiegli do ciebie.Louis cię złapał za ręce.Stałaś twarz w twarz z nim.Nieśmiało i czule go pocałowałaś i szepnęłaś do ucha
Ty: Louis kocham cię najbardziej na świecie...pamiętaj o tym, a i właśnie chce zaszaleć..
wykorzystałaś tę chwilę, że trzymał cię słabo i wyskoczyłaś z jego uścisku.
Louis: [T.I] nieeeeeeeeeeeeeeee eeeeeeeeeeeeeeeeeee.............!!Błagam...
Louis płakał jak małe dziecko.Harry go kurczowo siebie trzymał żeby on także za tobą nie skoczył,szarpał go, bił, wyrywał się.W pewnym momencie usłyszeli głośny plusk wody i twój krzyk.Krzyknęłaś
Ty: Kocham wam, Szkraby..!!1
Wtedy wszyscy równocześnie się rozpłakali.Duże łzy rozpaczy kapały z ich policzków.Louis nie dawał sobie z tym rady.Chciał skakać ale chłopcy i twoja przyjaciółka mu nie pozwolili.Odeszli od mostu.Louis ciągle patrzył w miejsce gdzie stałaś.Podbiegł jeszcze raz do miejsca w którym wcześniej stałaś przytulił się do poręczy.Chciał poczuć twój zapach, poczuć twoje ciepło.Po chwili wstał i szepnął 
Louis:Też cię kocham Szkrabie..i tylko ciebie.
wyciągnął ręce do góry, tak jakbyś była przed nim w postaci ducha.Potem pokornie podszedł do przyjaciół.Cały się trzęsł.Nie mógł opanować łez.Ciągle myślał tylko o tobie.Noc spędził z chłopcami.Nawet nie zmrużył oka.Następnego dnia rankiem zszedł do kuchni gdyż zwabiły go zapachy.
Harry: Naleśniki, mogą być..?
Louis: Jasne tylko szybko bo muszę pędzić do [T.I]
Liam podszedł do niego, przytulił go.
Liam: Louis...ona nie żyje..
Louis: Nie no coś ty...Niezły żart.
Zayn: Ona naprawdę odeszła..
Louis: Przestańcie muszę ją przeprosić...
Niall: LOUIS TY GŁUPKU ONA NAPRAWDĘ ODESZŁA..NIE MA JEJ SKOCZYŁA Z MOSTU A TO WSZYSTKO PRZEZ CIEBIE, BO MUSIAŁEŚ POCAŁOWAĆ HARREGO.....!!!!
Niall był bardzo zżyty z tobą.Jego poznałaś jako pierwszego, a potem to on cię przedstawił reszcie towarzystwa.Louis po tym słowach pobiegł na górę i zamknął się w swoim pokoju.
Harry: Niall...!!!
Niall: NO co ktoś mu musiał to uświadomić.
Liam: Nie uważasz, że jednak troszkę za ostro..?
Niall: Nie...Nawet nie masz pojęcia jak mi jej teraz brakuje....
Liam: Nam też...i to bardzo..
Niall: Nie znaliście jej tak długo jak ja....Przyjaźniliśmy się dużo dużo wcześniej...Nie umiem żyć bez niej.
Niall mocno wtulił się w tors Liama gorzko płacząc.
Zayn: Kochany nam też jest trudno ale Louisa musimy traktować delikatnie...jak na razie
Niall: To jego wina..i jak na razie nie potrafię mu tego wybaczyć..jeszcze nie teraz
Niall wybiegł z domu, trzaskając drzwiami.
Harry: A jej rodzice wiedzą..?
Liam: Tak..Wczoraj z Zaynem tam pojechałem
Harry: I jak to przyjęli..?
Zayn: Gorzej niż tragicznie..ale wzięli coś na uspokojenie...Poprosili nas o pomoc w przygotowaniu pogrzebu
Zayn też się rozpłakał...Po raz kolejny..
Liam przytulił przyjaciela, a Harry się do nich przyłączył.Potem poszli do Louisa.Leżał na łóżku i płakał.Patrzył na ścianę, która zagospodarowałaś mu wcześniej.Dotykał jej i płakał.Dotykał twoje zdjęcia, na których się całowaliście, przytulaliście i na których po prostu staliście.Kochał cię nad życie...Był tylko zagubiony.Następnie poszli wszyscy szukać Nialla.Był na moście.Patrzył prosto przed siebie i wspominał.Chłopcy stanęli obok niego i stali tak bez słowa.Przez następny tydzień pomogli w przygotowaniu pogrzebu cały czas płakali.Na mszy byli tylko Zayn,Liam,Niall,Harry,Louis,twoja przyjaciółka i rodzice.Msza była krótka ale bardzo wzruszająca.Były pokazywane twoje zdjęcia, nagrania wszystko co przywoływało najboleśniejsze wspomnienia z tobą.Wszyscy płakali,gorzko płakali.Potem wszyscy udali się na cmentarz gdzie pochowano ciało.Louis patrzył na twoje zdjęcie i się do niego uśmiechał.Było pochmurno gdy kapłan zaczął śpiewać pieśń pożegnalną nagle słońce przebiło się przez wszystkie ciemne chmury, a wszyscy wyszeptali:
-Jej naprawdę nie ma.
Zakopano trumnę.Rodzice i twoja przyjaciółka odeszli.Zostali tylko chłopcy.Louis bezsilnie opadł na ziemię i płakał.Harry podniósł go i przytulił.On też płakał tak samo jak Liam, Zayn i Niall.Byłaś dla nich jak najbliższa siostra.Nie mogli sobie poradzić z twoim odejściem.Odwołali wszystkie koncerty, wywiady i inne ważne wydarzenia, w których mieli wziąć udział.Fanki były załamane, nie tylko z powodu odwołania ale także dlatego, bo cię uwielbiały.Kiedy Louis był zajęty to ty odpisywałaś na różne listy, followałaś wszystkie dziewczyny na Twitterze Tomlinsona.Kilka razy wystąpiłaś z chłopcami, grałaś na pianinie albo gitarze.Można było twierdzić, że byłaś sławna.Wszyscy przeżyli twoją śmierć tragicznie.Louis chodził przybity, z wesołka zmienił się w smutasa.Nie widział sensu życia.Chłopcy byli przy nim, zamieszkali z nim ale jemu to nie wystarczało.Nikt nie umiał mu zastąpić ciebie.Rok po twojej śmierci, Louis poszedł na twój grób.Uklęknął, położył jedną, czerwoną róże.Zapalił lampkę i znów zaczął płakać, jednak po chwili się uspokoił.Wyjął kartkę i napisał:
,,Kocham cię nadal tak mocno jak wcześniej, nie potrafię o tobie zapomnieć, ale obiecałem sobie, że będę żył tak długo na ile mi tylko starczy sił.Obiecuje to tobie.Pamiętaj, że kocham cię ty mój mały, Szkrabie"
Położył tę kartkę, spojrzał na twoje zdjęcie i łzy znów stanęły mu w oczach.Wstał i usiadł na ławce.Tępo patrzył na twoje miniaturowe zdjęcie.Siedział tam cały dzień.Dopiero na wieczór chłopcy po niego przyszli.Zabrali go do domu i włączyli jakiś film.Chcieli oderwać się od smutnej rzeczywistości.Z każdym dnie, miesiącem, rokiem było coraz lepiej.Były gorsze dni, w których tylko leżeli i płakali ale zaraz po tych złych następowały dobre.Louis nie związał się z żadną inną dziewczyną od twojej śmierci.Często się ,,spotykaliście"  w jego snach.Louis wtedy gadał przez sen, opowiadał cały dzień i śmiał się przez sen.
____________________________________________
hejka : (
Przepraszam za taki smuttt...ale mam taki beznadziejny  nastrój, że szkoda gadać.Tego imagina pisałam chyba przez dwa dni..Bardzo was zaniedbałam..Przepraszam.Następnego imagina dopiszę dopiero wtedy kiedy będzie 5 komentarzy..Chce zobaczyć czy ktoś to czyta w ogóle...Dziękuje za uwagę..Kocham was...
Pozdrawiam.
Vas_Happening & Mrs.Spoon

TO JEST WŁAŚNIE TEN MOST, Z KTÓREGO SKAKAŁAŚ... : (