niedziela, 13 października 2013

Imagin z Harrym. // + 18. Z Ankiety.Część 2. :) for zboczuszkiii. :3

-Z Ciebie.-odpowiedziałaś gryząc go lekko w szyje.
-Zamiana ról..-powiedział i Was odkręcił. Spojrzałaś na niego pełna pożądania.-Zobaczymy kto się będzie teraz śmiał.-wyszeptał sexownie przez co przyciągnęłaś go do siebie jeszcze bliżej siebie. Zaśmiał się.
-To nie moja wina,że strasznie mnie pociągasz.-szepnęłaś i zgięłaś nogę w kolanie,dotykając przy okazji krocza Harrego. Chłopak przymknął oczy,rozchylił wargi i wyjęczał Twoje imię.Zachichotałaś.
-Dobrze.Skoro chcesz..oddaje Ci teraz dominacje..-wyszeptał gryząc delikatnie Twój obojczyk,a Ty z uśmiechem popchnęłaś go na stolik.Styles posłusznie się o niego oparł.
-Siadaj na nim,Styles.-powiedziałaś głosem pełnym pożądania.W powietrzu dało się wyczuć zapach dwóch spragnionych siebie ciał.Posunął się dalej i posłusznie wykonał polecenie.Usiadłaś na nim okrakiem i już na samym wstępie poruszyłaś biodrami sprawiając,że erekcja Harrego wciąż rosła. Chłopak odchylił głowę na bok.Przejechałaś paznokciami po jego torsie z uśmiechem i zaczęłaś go delikatnie i czule całować co rusz ruszając biodrami. Poczułaś jak  penis Harrego wbija Ci się w udo więc zwinie zeskoczyłaś z jego ud i jednym ruchem ściągnęłaś z niego bokserki. Ujęłaś jego przyrodzenie w rękę i mocno ją ścisnęłaś.Chłopak wygiął kręgosłup w łuk i jęknął Twoje imię. Uśmiechnęłaś się i zaczęłaś poruszać ręką. Po kilku chwilach słyszenia jęków Harrego przejechałaś językiem po całej długości jego przyjaciela.Styles jęknął najgłośniej jak dotychczas,a Ty powtórzyłaś czynność i zaśmiałaś się. Zaczęłaś delikatnie i bardzo wolno pieścić go językiem.
-[T.I]-syknął przez zaciśnięte zęby.-Szybciej...błagam.-szeptał i zaczął się wić z przyjemności jaką mu dawałaś.Jeszcze chwilę się z nim 'pobawiłaś' ,a następnie wzięłaś całe jego przyrodzenie do ust i mocno je zassałaś.Harry zawył z przyjemności i dłonie zacisnął w pięści.Zaczęłaś ruszać głową w górę i w dół.Harry wplótł ręce w Twoje włosy nadając Twojej głowie  określonego rytmu,dodatkowo wypchnął biodra do góry. W pewnym momencie poczułaś,że członek Harrego zaczyna drżeć. Wyjęłaś go z buzi i spojrzałaś na twarz Harrego.Błogi uśmiech,przymknięte powieki,zaczerwienione policzki i przyśpieszony oddech.Uśmiechnęłaś się.
-Teraz moja kolej,Maleńka.-szepnął szybko i usiadł na stole przyciągając Cię do siebie.Jednym ruchem ręki odpiął Twój stanik i uwolnił Twoje piersi.Uśmiechnął się szeroko i delikatnie musnął Twoje usta.Oddałaś pieszczotę i poczułaś rękę Harrolda na swojej piersi.Delikatnie jej dotykał sprawiając,że stado motylków wariowało w Twoim brzuchu.Zadrżałaś.Delikatnie uszczypnął Cię w brodawkę sutkową i przygryzł Twoją wargę co spowodowało jęknięcie w jego usta i wzrost podniecenia w Twoim ciele. Nikt jeszcze Cię nie dotykał w tak intymne miejsca.Tak to prawda.Harry był pierwszym chłopakiem,który dotykał Twoich nagich piersi,pocałował Cię,rozebrał Cię,widział Cię nago,ale Tobie to odpowiadało. Ty naprawdę go kochałaś.Wypchnęłaś biust do przodu i wtargnęłaś językiem do buzi Harrego.Wasze języki współpracowały ze sobą. Chłopak zeskoczył ze stołu i  posadził Cię na nim.Nie przerywał pocałunku i uśmiechał się.Nadal pieścił Twoją pierś,a następnie przeniósł się na drugą pierś.Jęknęłaś ponownie i przyciągnęłaś go do siebie jak najbliżej się dało.Harry nagle przerwał pocałunek i spojrzał w Twoje oczka. Nie mogłaś oderwać od niego wzroku i położyłaś dłonie na jego policzkach. Ponownie złożyłaś delikatny pocałunek na jego malinowych ustach. Oddal pocałunek z uśmiechem.
-Uwielbiam Cie.-wyszeptał w Twoje usta i przejechał dłonią wzdłuż kręgosłupa. Uśmiechnęłaś się i przejechałaś językiem po jego górnej wardze. Zamruczał i rozchylił usta dając Ci pozwolenie na wstęp do jego buzi. Chłopak delikatnie gładził Twoje boki i zatrzymał się na górnej gumce od koronkowej bielizny. Delikatnie podważył ja palcem i wkradł się pod materiał bielizny. Zadrżałaś. Jego delikatnie palce dotykały Twoich pośladków i delikatnie Cie uszczypnął. Podskoczyłaś delikatnie z cichym jękiem. Zachichotał w Twoje usta i jednym ruchem ściągnął Twoje majtki. Zaczerwieniłaś się i nie przerywałaś pocałunku. Subtelnie wsunęłaś język do jego buzi i gładziłaś nim jego policzki.Styles mruczał i uśmiechał się. Przysunął Cie na początek drewnianego stołu i przerwał pocałunek. Rozchylił Twoje uda i wypełnił przestrzeń miedzy nimi swoim ciałem. Delikatnie w Ciebie wszedł. Patrzył uważnie na Twoja twarz. Przymknęłaś oczy i delikatnie wbiłaś paznokcie w jego plecy. Poczułaś ja Harry swoim wielkim członkiem powoli i delikatnie przebija Twoja błonę dziewicza. Poczułaś ból. Zacisnęłaś oczy.
-Może ja...-zaczai.
-Nie. Nie przerywaj.-wyszeptałaś i starałaś się nie myśleć o tym wszystkim. Harry delikatnie i czule Cie całował i pieścił swoim dotykiem Twoje pośladki. Wszedł  w Ciebie głębiej.  Ból się nasilał. W twoich oczach zebrały się łzy,ale nie chciałaś płakać. Kiwnęłaś głową,ze jest okey. Harry ponownie posunal się do przodu. Jęknęłaś,ale to wcale nie był jęk rozkoszy, a istnego,w czystej postaci,bólu. Harry starał się Cie rozluźnić i delikatnie,opuszkami palców,dotykał Twojego ciała.
-Rozluźnij się.-szepnął Ci na ucho,a Ty go posłuchałaś. Jednak nie wychodziło Ci to najlepiej. Harry przestał się na chwile ruszać abyś mogla się przyzwyczaić do zaistniałej sytuacji. Ciągle szeptał Ci czule słówka na ucho i smyrał ciało. Ból powoli zaczął ustępować rozkoszy i dziwnemu ciepłu,które zaczęło się rozlewać po Twoim ciele. Harry w pewnym momencie się wycofał i powtórzył czynność. Wyraz Twojej twarzy natychmiast się zmienił. Oczy miałaś leciutko przymknięte,a wargi delikatnie rozchylone. Harry się uśmiechnął i powolutku zaczął się poruszać w Tobie jednocześnie całując Twoja szyje i podgryzając skore. Zamruczałaś.  Objęłaś jego biodra nogami co spowodowało,ze chłopak wszedł w Ciebie cala długością. Jęknęłaś głośniej niż się spodziewałaś.
-Teraz będzie już tylko lepiej.-szepnął do Twojego ucha tym swoim podniecającym głosem. W pewnym momencie zaczął wykonywać ruchy biodrami w tył i w przód. Jedna ręka przejechał po  Twoim brzuchu i zatrzymał ja dopiero na Twojej ,jędrnej piersi. Chlopak w pewnym momencie przyssał sie do Twoich ust i zaczal wykonywac coraz szybsze ruchy. Zaczelas jeczec w jego usta i nie bylas w stanie oddac pocalunku. To bylo dla Ciebie nowe przezycie. Nie mialas pojecia jak sie zachowywac,a do tego bylas pijana. Wiec po prostu oddalas w rece Harrego.
-Jęcz moje imię.-nagle uslyszalas.-jecz dla mnie.-Harry szeptal w Twoje ucho. Posłusznie wykonalas polecenie i czulas sie jak w raju. Styles ciagle przyspieszal. W pewnym momencie sie zatrzymal i wyszedl z Ciebie.
-Zmiana pozycji.-uśmiechnął się.- jedna jest nudna.-powiedział i zsadzil Cie ze stolu. Polozyl sie na nim i powiedzial abys weszla na stol. Wykonalas polecenie zagryzajac warge.-Usiadz na nim.-szepnal z lobuzerskim usmiechem. Zgryzlas warge i pocalowalas go,a nastepnie powoli i delikatnie usiadlas na Harrym okrakiem czujac jak penis Loka sie w Ciebie wbija i daje Ci ogromna przyjemnosc. Uslyszalas jekniecie z ust zielonookiego. Zasmiala sie i zaczelas poruszac sie w gore i w dol. Harry odchylil glowe do tylu i zlapal Cie za biodra nadajac rytmu odpowiedniego dla niego. Nie nalezal on do wolnych. Wasze jeki rozchodzily sie po magazynku,a spocone ciala delikatnie sie o siebie ocieraly. Oparlas sie na rekach na biodrach Harrego zeby bylo Ci wygodniej i odchylilas glowe do tylu z przymknietymi oczyma i rozchylonymi wargami,z ktorych wydobywaly sie jeki sygnalizyjace orgazm. Poczulas jak czlonek Harrego,ktorym wlasnie mocno sie w Ciebie wbił,drży coraz mocniej i intensywniej. Zacisnelas palce na jego biodrach ,a Harry mocno pociagnal Cie za biodra do dolu. Spowodowalo to jedno. Doszliście w tym samym czasie z glosnym jekiem na ustach. Wasze soki milosne wymieszały się ze soba. Harry lezal z przymknietymi powiekami,potarganymi włosami,zaczerwienionymi policzkami i szybkim oddechem.Uniósł delikatnie biodra do góry dajac Ci sygnał,ze chce wyjsc z Ciebie. Zeszlas z niego sprawiajac,ze penis Harrego znow był na wolności.
-Chodź do mnie Młoda.-wyszeptał wyciągając ręce. -To był najlepszy sex w moim życiu.
- W moim tez,Harreh.pomińmy fakt,ze pierwszy..-odszeptałaś kładąc się na nim. Zaśmialiście sie.Spojrzałaś na niego i delikatnie musnęłaś jego wargi. Przytulił Cie.
-Jesteś najlepsza.-wyszeptał ponownie i zaczął się bawić Twoimi włosami. Zamruczałaś i zrobiłaś mu ostatnia malinka na szyi po czym zeskoczyłaś z niego.
-Wracamy się teraz zajebiście na zajebistej imprezie.-oznajmiłaś i ubrałaś swoja bieliznę. Harry przyglądał Ci sie uważnie i z uśmieszkiem na ustach. Podszedł i pomógł Ci z zapięciem od stanika. Przy okazji czule cmoknął Cie w kark i poprawił włoski.
-Kochany jesteś.-wyszeptałaś odwracając się i czule go całując. Oddal pocałunek z uśmiechem. Następnie sam ubrał bokserki. Zakładając pończochy uśmiechnęłaś sie przypominając sobie co działo się zaledwie kilka minut temu. Po nie całych pięciu minutach byliście gotowi.
-Zatańczymy.?-zapytał z uśmiechem.
-Jasne.-powiedziałaś słodkim tonem. Wychodząc z klubu od razu ruszyliście na parkiet. Wasze ciała ponownie się ze sobą stykały i ocierały o siebie. Podobało Wam się to. Po kilku piosenkach wróciliście do stolika gdzie siedzieli zmęczeni i upici chłopcy.
-Witam.-przywitałaś się z nimi i usiedliście na swoich miejscach.
- Gdzie wy tyle byliście.?-zapytał Liam.
-Striptiz się troszkę przedłużył.-Harry się łobuzersko uśmiechnął. Chłopcy zachichotali pod nosem,a Ty się zaczerwieniłaś. Wypiliście kolejnego drinka i kolejnego i kolejnego i kolejnego. Teraz wszyscy byliście schlani w sześć dup. Gadaliście od rzeczy i śmieliście sie. W pewnym momencie Niall poprosił Cie do tańca. Zgodziłaś sie. Tańczyliście wygłupiając sie i śmiejąc. Niall był najlepszym przyjacielem jakiego mogłaś sobie wymarzyć. Nie pomijając pozostałych chłopców. Oni byli dla Ciebie najbliższa rodzina. Nagle w głośnikach rozbrzmiała 'kocia' muzyka. Niall przyciągnął Cie do siebie łapiąc za biodra. Uśmiechnęłaś sie kokieteryjnie i zaczęłaś wykonywać kocie ruchy dostosowując się do ruchów Nialla.
-Liam...wybacz,ale Twoja siostra to cholernie gorąca dupeczka. -powiedział Zayn i ruszył na parkiet. Zaszedł Cie od tylu i przytulił tańcząc razem z wami. Odkręciłaś głowę przez ramie i uśmiechnęłaś się do niego,a on odwzajemnił uśmiech. Harry Was bacznie obserwował,a wy sie świetnie bawiliście. W pewnym momencie odkręciłaś się przodem do Zayna i uśmiechnęłaś się. Niall nie poczuł sie urażony ani nic. Przytulił Cie od tylu. Po tej piosence roześmialiście sie i wróciliście do stolika.
-Szalejesz młoda.- skomentował Louis uśmiechając się.
- Trzeba się wyszaleć za młodu..-puściłaś mu oczko. Zauwazylas,ze Liam ciagle patrzy na dziewczynę,którą wczesniej upatrzyl Harry.
-Zaraz wracam chłopcy.-powiedziałaś i wstalas.
-Gdzie idziesz.?-zapytał Liam lekko zmartwiony.
-Braciszku nie martw sie . Zaraz wrócę.-uśmiechnęłaś sie do niego. Przeszlas przez caly klub i dosiadlas sie do stolika gdzie siedziala ta dziewczyna.
- Hej. Wolne.?-zapytałaś.
-Tak. Siadaj.-powiedziala dziewczyna z brazowymi falami i slodkim usmiechu.
-Jestem [T.I].-przedstawilas sie.
-Ja jestem Danielle,a to moje przyjaciolki Perrie,w skrocie Pezz and Eleanor, w skrocie El.-usmiechnela sie,a dziewczyny sie przywitaly.
-Jak zabawa.?-zapytalas chcac zlapac jakis temat.
- A wysmienicie.-usmiechnela sie Perrie- a bylo by jeszcze lepiej gdybys przedstawila mnie Zaynowi.-puscila mi oczko. Zasmialyscie sie.
-Skoro mowa o chlopcach to Dani strasznie sie podobasz mojemu bratu.-zaczelam rozmowe.- Tyle,ze on jest niesmialy i pewnie boi sie do Ciebie zagadac. Wiele przeszedl w zyciu. Wiec zapraszam Was do naszego stolika.-usmiechnelas sie slodko do nich,a dziewczyny szeroko usmiechnely.
-Bardzo chetnie.-usmiechnela sie El. Wstalyscie. Dziewczyny wziely swoje drinki i udalyscie sie do stalika chlopcow. Zayn szturchnal Nialla wskazując na dziewczyny.
- Chlopcy to sa Danielle Eleanor i Perrie. Bardzo chciały Was poznać wiec zaprosilam je do naszego stolika.
-Siadajcie. -usmiechnal sie Louis. Danielle usiadla obok Liama,Pezz Zayna,a El Louisa. -Dobra im skolowalas laski...a ja.?!-zapytal Niall udajac zalamanego.
- Musisz sobie sam poradzic.-zasmiala sie Perrie. I tak wam zlecialo reszty imprezy. Na rozmowie,wygłupach i smiechach. Oczywiście nie obyło sie od tańców i wygłupów
na parkiecie.
-Niestety ja musze juz wracac. Jutro nagrywamy kolejne kawalki na plyte z dziewczynami.-powiedziala Perrie odczytujac sms.
-Odprowadze Cie.-powiedziala ochoczo Zayn.
-W takim razie my tez bedziemy sie juz zbieraly.-powiedziala Dani i El.
-W takim razie Was odprowadzimy powiedział Louis z uśmiechem.
z usmiechem.
-Nie trzeba. Nie psuj sobie zabawy.-powiedziala El.
-Zabawa sie zepsuje kiedy zostawisz mnie samego.-odpowiedzial kokieteryjnie i zachichotali oboje. W klubie z calej ich paczki zostali tylko Ty,Niall i Hazz. Cala wasza trojka pobawila sie jeszcze godzine i udaliscie sie do domu Twojego i Liama. Chlopcy  odprowadzili Cie i udali sie do swoich domow. Zasnelas na kanapie w salonie szybciej niz myslalas. Rano obudzil Cie zapach swiezych nalesnikow. Poderwalas sie z kanapy i udalas sie do kuchni. Zobaczylas Liama samzacego nalesniki.
- Wiatj spiaca krolewno.-usmiechnal sie do Ciebie.
-Ciszzz. Nie tak glosno.-powiedzialas dotykajac glowy.
-Uuuu..moja siostrzyczka ma pierwszego kaca.-zasmial sie.
-Daj mi wody.-poprosilas szeptem,a Liam z usmiechem wykonal polecenie. Napisalas sie i opuscilas kuchnie. Udalas sie na gore. Od raz zrzucilas z siebie wszystkie ubrania i dodatki i zostalas w samej bieliznie. Udalas sie do lazienki,ktora byla polaczona z Twoim pokojem. Zdjelas z siebie bielizne i wrzucilas ja do kosza na brudy. Odkrecilas letnia wode pod prysznicem i weszlas do kabiny. Delikatnie i dokladnie myslas swoje cialo,a nastepnie wlosy. Po kilku minutach zakonczylas prysznic. Cialo owinelas wielkim i miekkim ,bezowym recznikiem. Wlosy rozczesalas i wysuszylas,a nastepnie spielas gumka. Owinieta w recznik i z usmiechem na twarzy ruszylas do pokoju. Otiwerasz drzwi do swojego krolestwa,a tam na lozku siedzi Harry.
-oooo...co Ty tu robisz.?-zapytalas.
-Chcialem pogadac.-powiedzial.
-Pozwolisz sie,ze ubiore.?-zapytalas.
-Pewnie. Ubieraj sie.-powiedzial.
-Idz na dol. Zaraz zejde do Ciebie.-powiedzialas.
-Ja pojde do lazienki na chwile.-powiedzial i wyszedl z pokoju. Szybko naciagnelas na sobie bielizne,a nastepnie ubrania. Wzielas pierwsze lepsze z brzegu. Po chwili w drzwiach stanal Harry i zapukal.
-Wejdz.-powiedzialas i usiadlas na lozku.
-Wiec..mozemy pogadac.?-zapytal.
-Jasne. Mow o co chodzi.-powiedzialas.
- Jak po imprezie.?-zapytal.
-Dobrze. Główka boli-powiedziałaś z uśmiechem.-A Ty jak sie trzymasz.?
-No wlasnie chcialem poruszyc pewien temat.-mial zaczac mowic,ale przerwalas mu.
-Ty wiesz,ze ja nic nie pamietam.-Harry spojrzal na Ciebie skupiony.
-Nic.?-zapytal.-Nic a nic.?-powiedzial cieniutkim glosem.
-Nic.-powiedzialas drapiac sie po glowie.
-Nawet tego co miedzy nami zaszlo.?
-A co zaszlo.?-w tym momencie wszystko Ci sie przypomnialo,ale bylas swiecie przekonana,ze Harry nic do Ciebie nie czuje wiec klamalas dalej.
-Nnnnic.-powiedzial po dluzszej chwili.-Wybacz musze juz isc.-powiedzial i wyszedl z pokoju,a potem z domu. Polozylas sie na lozku i przeklinalas sama siebie,ze sie na to zgodzilas. A co jezeli wasza przyjazn sie zepsuje. ? Co jezeli teraz te wszystkie lata pojda w pizdu.? Zebraly Ci sie lzy w oczach,ale szybko je odpedzilas.
'Bedzie dobrze.'-powtarzalas sobie w mysli. Nie wiedziałaś co będzie dalej.Twoje myśli w jednym momencie się zlały w jedno i nic nie mogłaś z siebie wydusić.Leżałaś na łózku sparalizowana własnymi myslami.Nie sądziłaś,że tamten numer coś znaczył dla Harrego.Chłopaka,który mógł mieć każdą dziewczynę.Nie mogłaś w to uwierzyć.Znaczy..harry nie powiedział Ci w prost,że to coś dla niego znaczyło,ale Ty mogłaś to wyczuć patrząc na niego.Patrząc w jego oczy,Nic nie wyrażały.Odwołałaś dzisiejsze wszystkie spotkania i ubrałaś stare i za duże na Ciebie dresy Liasia.Zeszłaś na dół i usiadłaś na kanapie.
-Hej,co jest.?-zapytał zmartwiony Liam siadając obok Ciebie.Nie zareagowałaś,ponieważ zamysliłaś się.-Halloo...-pomachał Ci dłonią przed twarzą.
-Co.?-zapytałaś patrząc na niego.
-Co jest.?-zapytał zmartwiony.
-Nic.- zmusiłaś się do uśmiechu.
-Znam Cię nie od dziś.Nosisz moje,stare dresy i siedzisz zamyślona.
-Liam..naprawdę nic mi nie jest.-powiedziałaś patrząc w jego brązowe oczka.
-Dobrze.Nie chcesz to nie mów,ale pamiętaj,że zawsze możesz na mnie liczyć.-powiedział i przyciągnął Cię do siebie.Wtuliłaś się w niego i uśmiechnęłaś się pod nosem.
-Wiem.-powiedziałaś.
-Posłuchaj zaraz wychodzę. Musimy powtórzyć nagrania na nową płytę.Wrócę wieczorem.Obiad masz w lodówce.Zajmiesz się sobą dziś czy mam podesłać do Ciebie Danielle.?-zapytał z poważną miną.
-Nie.Dam sobie rade.-powiedziałaś z lekkim uśmiechem.
-Na pewno.?-zapytał patrząc Ci w oczy.
-Tak.Leć już,bo się spóźnisz.-powiedziałaś pokazując dłońmi żeby już zmykał.Liam uśmeichnął się i wstał z kanapy.Ubrał buty i odebrał od kogoś telefon.Słyszałaś tylko urywki
-Na pewno.?-zapytał patrząc Ci w oczy.
-Tak.Leć już,bo się spóźnisz.-powiedziałaś pokazując dłońmi żeby już zmykał.Liam uśmeichnął się i wstał z kanapy.
Ubrał buty i odebrał od kogoś telefon.Słyszałaś tylko urywki rozmowy.
-Nie.Sam się jej spytaj...-zapadła cisza,a Ty starałaś sięwyteżyć słuch aby jak najwięcej usłyszeć.-Nie ma mowy.Masz jej numer.Nie.Pa.-zapadła już całkowita cisza.Słyszłaś tylko to jak Liam zakłada buty i po kilku chwilach wyszedł.Nagle Twój telefpon zadzwonił.Odebrałaś zdziwiona numerem jaki Ci się wyświetlił.
-Hallo.-zapytałaś i w słuchawce usłyszałas męski,ale delikatny głos.Dzwonił Twój tata.-Hej.TaTuś.-powiedziałaś wesołym głosem.-Naprawdę.?-zapytałaś słysząc nowimy jakie Ci przekazał.-Ale nie wiem co na to Liam.-powiedziałaś myśląc.-Dobrze.Masz racje to moje zycie i muszę już sama podejmować decyzje.-powiedziałaś do telefonu zdecydowany głosem.-Też się cieszę tato.-powiedziałaś wesołym głosem.-Noo.Ja też nie sądziłam.-powiedziałaś.-Dobrze.No to do zobaczenia.Pa.-powiedziałaś i rozłaćzyłaś się.Ochoczo wształaś z kanapy i udałaś się do swojego pokoju.Usiadłaś na kanpie i zaczęłaś myśleć nad propozycja Taty.Wydawała Ci się wspaniała ponieważ była spełnieniem Twoich marze.Od dzieciństwa marzyłaś o tym co wydarzyło się właśnie teraz.Wstałaś i zrzcuiłaś z sibie stare ubrania odłożyłaś je na bok.Poprawiłaś włosy y wyciągnęłaś walizkę spod łóżka.Wywaliłaś wszystkie swoje ubrania,które były idealnie ułozone na szafkach w szafie. Staranie skłasałaś je i układałąś w duże walizie.W pewnym momencie wątpliwości i nie pewność uleciały z Ciebie iczułaś się dobrze z tym,że masz taką możliwość.Biegłaśa po domu i znierałaś swoje rzeczy z uśmiechem.Nie odbierałaś od nikogo telefonów i nie odczytywałas sms.Nic Cię nie obchodziło.Po upływie trzech godzin miałas spakowaną walizkę.TEraz udałaś się do łazienki po to aby się zacząć szykować.Włosy związałaś w koka i nałożyłas podkład.Rzęsy przeciągnęłas kilka razy tuszem i  zrobiłaś śliczne kreski na górnych powiekach co tylko dodawało Ci uroku.Spojrzałaś w lusterko i usat przeciagnęłaś swoją ulubiona czerwoną szminką.Właśnie w tym momencie wykonałas jeden 'służbowy' telefon i załatwiłaś najważniejszą rzecz.Nadal byłaś w samej bieliźnie więc ubrałaś sie we wcześniej naszykowane ubrania.

Wciągnęłaś na siebie jasne legginy w Twój ulubiony wzorek i białą,luźną,krótka bluzeczkę,a na to założyłaś czarny sweterek.Na dole zostawiłaś sobie czerwone vansy,które idealnie grały z Twoim małym,ale ślicznym naszyjnikiem.Postanowiłaś zmienić nieco makijaż i nałozyłaś troszkę ciemnego cienia na powieki.Spojrzałaś na siebie z uśmeichem.Wyglądałaś naprawdę ślicznie. W czerwony podręczny plecaczek wsadziłaś portfel,paszport,kosmetyki,wodę i kilka zawiniętych w folijkę naleśników od Liasia.Wrzuciłaś także telefon,aparat i wszystkie inne podręczne rzeczy.stanęłaś na srodku pokoju i spostrzegłaś,że zostawiłaś zdjęcia w pudełeczku.
podeszłaś do niego i otworzyłaś je.łzy zakręciły ci się w oku więc szybko go zamknęłaś.Zniosłaś walizku na dół i spojrzałaś na dom,w którym mieszkałaś od małęgo.Zacinęłaś wargi w cienką linie i wróciłaś się do salonu.Znalazłaś kartkę i długopis i zaczęłaś pisać list do Liama,w którym zostawiłaś wyjaśnienia.Kiedy skończyłaś.Zadzwoniłaś po taksówkarza.Wyszłaś już z domu i zamknęłaś na klucz,który zostawiłaś u sąsiadki i przekazałaś jej żeby dała go Liamowi.Czekałaś na niego około 15 minut.Podjechał i zapakował Twoje rzeczy.
-Na lotnisko,poprosze.-powiedziałaś i ruszył spod Twojego domu.Droga zajęła Ci pół godziny.Pod lotniskiem taksówkarz wyjął Twoje bagaże i pomógł trafić na odprawe.Odebrałaś bilet zamówiony wcześniej przez telefon i zdałas swoje bagaże.Sałas w kolejce naprzeszukanie.Nadeszła Twoja kolej.Nie było żadnych problemów.Po upływie pięciu minut byłaś już w samolocie.Siedziałaś na środku od okna z czego się cieszyłaś.Zaczęły sie przygotowania do startu.Zapięłaś pasy,wyłączyłaś telefon i wyjęłaś wode z plecaka. Samolot ruszał powoli.Rozpedzał się i w końcu wzbił w przestworza.Lot przebiegał spokojnie i bez żadnych problemów.Włozyłas dwie słuchawki w oszy i zatopiłas się w aksamicie piosenki,która rozbrzmiewała i otaczała Cię swoja dobrą i spokojną aurą.Zamknęła soczy i zasnęłaś.Spałaś smacznie i z uśmiechme na ustach.Obudziły Cię dopiero małe turbulencje podczas lądowania. Poprawiłaś się na siedzeniu i wyłączyłas muzykę chowając słuchawki i telefon do plecaka.Czekałaś w spokoju na wylądowanie .W końcu odezwał się pilot.
-Drodzy państwo.Witamy w Australii.zyczymy miłęgo pobyty na tym wspaniałym  kontynencie.-powiedział przez głośnik i wszyscy kierowali sie już do wyjścia.Wstałas i udałaś się razem z nimi,Chciałaś już jak najszybciej wyjśc i spotkać tatę.Udałaś się po swój bagaż i wyszłaś z budynku lotniska.Od razu rzucił Ci się w oczy starszy mężczyzna czysto i schuldnie ubrany.Pomachał do Ciebie z uśmeichem.Podbiegłaś do niego i rzuciłaś mu się na szyję.
-Tatuśśś..-powiedziałaś z uśmeichem i przytuliłaś się.
-No hej córeczko.-powiedział przytulając Cię z uśmiechem.-Wiesz,że przyszło już pismo z tej Twojej szkoły.?-zapytał.
-Wiem i już nie mogę się doczekać kiedy otworzę kopertę.-powiedziałaś podekscytowana. Udaliście się do nie dużego,ale naprawdę ładnego samochodu o kolorze niebieskim.Tata Twój i Liam gustował w starszych samochodach.
Miał ich kilka w swoim garażu.Był człowiekiem bardzo dobrze zarabiającym, więc mógł sobie pozwolić na poszerzanie swojej kolekcji.Tobie to nie przeszkadzało,a wręcz zaczynało tak samo fascynować.Lubiłaś ten samochód.Nazwałaś go Fancy. Nie wiedziałaś czemu.Po prostu Fancy i koniec.W dzieciństwie tata zawsze zabierał Cię na wycieczki na plaże.To było jedno z Twoich ulubionych wspomnień.W ciszy dojechaliście do domu gdzie czekała nowa żona Twojego taty,z którą bardzo się przyjaźniłaś.Tata wziął Twoje walizki a Ty wyszłas nie pewnie z samochodu.Nie sądziłaś,że tata zmienił mieszkanie.Teraz stałaś przed ogromnym domem.Spojrzałaś w górę i ujrzałaś jedno z wielu piętr domu.Tata zaczął opowiadać Ci o tym jak rozbudował dom i kiedy ożenił się z Emmą. Cieszyłaś się szczęściem taty.Zaprowadził Cię do Twojego pokoju gdzie postawił Twoje walizki. Pokój był ogromny.Podobał Ci się,bo trafiał w Twoje gusta.
Lubiłaś takie klimaty.Byłaś artystyczną duszą i cudownie Ci się z tym żyło.Kiedy tylko zadomowiłaś się w swoim pokoju tata przyniółs Ci list ze szkoły,w którym kazali Ci przyjść na egzamin.Resztę dnia spędziłaś w swoim pokoju podziwiając widoki z okna.Następnego dnia wstałaś sama z siebie. Spojrzałaś na zegarek.Była godzina 7.45.Nie wierzyłaś własnym oczom,ale zarzuciłaś na siebie swój szlafroczek i udałaś się do łazienki,która była jeszcze większa niż Twój pokój.Poczułaś się jak księżniczka. Wzięłaś szybki prysznic i ubrałaś się naprawdę odświętnie.W końcu to była szkoła Twoich marzeń.Musiałaś się tam dostać.Nie widziałaś innej opcji.Kiedy już gyłaś gotowa przeczesałaś włosy palcami.Usłyszałaś swoja ulubioną piosenkę.Wyjęłaś telefon i zobaczyłaś ,że Harry dzwoni.Odrzuciłaś połączenie i wsiadłaś do samochodu,w którym czekał Twój tata.Ruszyliście do szkoły.Weszłaś przestraszona.Szkoął była ogromna,ale w pewnym momencie wzięłaś się w graść i pewnym krokiem weszłaś do sali egzaminacyjnej.Zadawali Ci wiele pytań, na które udzielaś inteligentne odpowiedzi.CIągle coś notowali i powiedzieli,że zostałaś przyjęta.Byłaś w siódmym niebie.W pewnym momencie zapomniałaś nawet o tym co czułaś do Harrego.W pewnym momencie on i reszta chłopców przestali się dla Ciebie liczyć.Jednak nie nacieszyłaś się tym faktem długo,bo gdy tylko minęło pierwsze półrocze zatęskniłaś za nimi.Byłaś najlepsza w szkole.Dostałaś się na wybrany kierunek prawa i realizowałaś się w nim.Ciągle tęskniłaś za Harrym i chłopcami,ale zaraz pojawiało się coś co sprawiało,że nie miałaś czasu o tym ,myśleć.

Dziesięć lat później.

Ukończyłaś szkołę z najlepszymi wynikami w historii całej placówki.Założyłaś własną kancelarię i zapomniałaś już o tym co było kiedyś.Siedziałaś w swoim gabiniecie i przeglądałaś akta kolejnej sprawy.Nagle zadzwonił telefon.
-Hallo.?-odebrałaś.
-Hej siostrzyczko-przywitał się Liam.
-O rany..Heeej.Nie poznałam Cię.Jak tam Ci się tam układa.?-zapytałaś z uśmiechem.
-A no całkiem dobrze.Nadal mieszkamy z chłopcami w tym samym domku.Nadal się przyjaźnimy .-powiedział wesołym głosem.
-Cieszę się,że Ci się układa.-powiedział.-A jak zespół.?-zapytałaś nie chcąc kończyć rozmowy z bratem.
-Ahh..nie widziałaś.?-zapytał-Zakończyliśmy działalność rok temu.-powiedział dziwnie wesołym głosem.
-Ojjj..Liaś mówię Ci nie mam czasu.Ciagle mam coś na głowie.-powiedziałaś.
-A jak Ci się układa.?-zapytał z uśmiechem.
-Mam już swoją kancelarię.Idzie mi całkiem dobrze.Tata mi ciągle pomaga.-powiedziałaś wesołym głosem.
-Serio.?Nie no jestem dumny z mojej malutkiej siostrzyczki.-powiedział z uśmiechem.
-A jak u Harrego.?
-Aaa no wiesz...dobrze...
-A jak się czuje.? Ma kogoś.?-zapytałaś ,a Twoje serce zabiło mocniej i oddech przyśpieszył.Przed oczami stanął Ci wasz sekret sprzed dziesięciu lat.Zarumieniłaś się.
-A no wiesz...nie wiem jak to określić.Zmienił się.Ściął loczki,zrobił kilka tatuaży.-powiedział.
-Serio ściął loczki.?-zapytałaś niedowierzając.
-Tak.Teraz się już nie kręcą.-powiedział Liam udawanym smutnym głosem.
-A ma kogoś.?-ponowiłaś pytanie.
-Spotykał się z masą dziewczyn,które sprowadzał do domu z różnych imprez.
-Czyli szalał.-zachichotałaś.
-Taaak.Nawet nie wiesz jak.-usłyszałaś śmiech Liasia.-Ale nie spotykał się z kimś na dłużej niż na jedną noc,a najdłuższy jego związek trwał chyba dwa tygodnie..-powiedział-Ciągle szukał dziewczyny,w której widziałby Ciebie.-powiedział Liam i przypomniał sobie widok Harrego sprzed jakichś trzech lat.Wrócił ( Liam ) z zabawy i zobaczył płaczącego Harrego w rogu salonu.To był straszny widok.-Może byś nas odwiedziła.?-zapytał .
-Myślę,że to dobry pomysł.-powiedziałaś.-Wiesz co...będę wieczorem w Londynie.-powiedziałaś czując tęsknotę za tymi idiotami.
-Serio.?-zapytał zaszokowany.
-Tak.-powiedziałaś.-Do zobaczenia.-powiedziałaś wesołym głosem i rozłączyłaś się.Spojrzałaś na zdjęcie stojące na Twoim biurku.Było jeszcze z dawien dawna.Uśmiechnęłaś się na wspomnienie tamtych czasów i wstałaś.Do torebki wrzuciłaś wszystkie osobiste rzeczy i wyszłaś z kancelarii zostawiając wiadomość sekretarce żeby już poszła do domu,a Ty spokojnie zamknęłaś kancelarie i udałaś się do domu Twojego taty.Nikogo jak zwykle nie było. Udałaś się do swojego pokoju.Wyjęłaś torbę spod łóżka i wrzuciłaś kilka koszulek i jeansów.Mimo,że miałaś już 28 lat to i tak zachowałaś swój stary styl.

Włosy miałaś zakręcone.Delikatnie opadały Ci na szczuplutkie plecki.Na długie i szczupłe,aż za szczupłe nogi zaciągnęłaś czarne spodnie w kwiatuszki,a na górną część ciała założyłaś zwiewną czarną koszulkę.Twoją ulubiona.Do tego wybrałaś czarną torebkę z złotymi nitami i Twoje ulubione sandałki na wysokim obcasie,które były połączone grubymi czarnymi pasami.Spojrzałaś w lustro i poprawiłaś ostatni raz włosy. Udałaś się do łazienki gdzie miałaś wszystkie swoje kosmetyki i przybory do zrobienia się na bóstwo.Nałożyłaś odrobinę podkładu i zrobiłaś cienkie kreski na górnej powiece. Usta przeciągnęłaś delikatną beżowa szminka i uśmiechnęłaś się do siebie i ruszyłaś do wyjścia.Wziąłeś swoją torbę z wcześniej spakowanymi ubraniami.Stałaś przed domem i czekałaś na taksówkę.Podjechała wsiadłaś i podałaś kurs na lotnisko.Po upływie pół godziny byłaś na lotnisku. Kupiłaś bilet i miałaś nie całe 15 minut do odprawy.Wolnym i dostojnym krokiem ruszyłaś w stronę metalowej bramki.Stałaś w kolejce.Nagle rozbrzmiała Twoja ulubiona piosenka zespołu Twojego brata- Best Song Ever. uśmiechnęłaś się i odebrałaś.
-Hallo.?-powiedziałaś.
-Kiedy będziesz.?-usłyszałaś wesoły głos w słuchawce.
-Heeej ,Nialler.- powiedziałaś z uśmiechem.
-Już niedługo.Wiesz..Nie mogę za bardzo rozmawiać bo stoję w kolejce na odprawę.-powiedziałaś.
-Czyli już niedługo będziesz.?-zapytał prawie się śmiecjąc.
-Tak.Za kilka godzin.
-Przyjechać po Ciebie na lotnisko.?
-Nie.Dam sobie radę,Nialler.-powiedziałaś z uśmiechem.
-Dobrze.Miłego lotu,Mała.-powiedział do słuchawki.
-Dziękuje,blondasku.DO zobaczenia.-powiedziałaś rozłączając się.Miła pani przeszukała Cię i sprawdziła Twój bagaż.Następnie puściła Cię dalej.Zajęłaś swoje miejsce w samolocie i czekałaś na star.Wkrótce samolot wzbił się pod samo niebo.Patrzyłaś w okno z uśmiechem.W połowie drogi jak zawsze zasnęłaś ze słuchawkami na uszach.Obudziły Cię turbulencje przy lądowaniu.
-Dziękujemy za miły lot.Witamy w Londynie.-powiedział monotonnym głosem pilot.Uśmiechnęłaś się do siebie i wyszłaś z samolotu.Odebrałaś torbę i już po kilku chwilach stałaś przed lotniskiem.Spojrzałaś w londyńskie niebo.Było takie jak zawsze.Szare,zachmurzone,bez koloru,ale piękne.Było w nim coś od czego nie mogłaś oderwać wzroku.Uwielbiałaś je po prostu. Poczułaś kropelkę deszczu na swoim nosku i uśmiechnęłaś się.Było duszno,gorąco..nie dało się wytrzymać.Cieszyłaś się,ze pada deszcz.Ze swojej torby wyjęłaś mała,podręczną parasolkę i rozłożyłaś ją nad swoją główką.Pewnym krokiem zmierzałaś w stronę domu Twojego brata. Szłaś londyńskimi uliczkami pełna zachwytu.Dawno Cię tutaj nie było i tęskniłaś nawet za tymi głośnymi samochodami wiecznie mknącymi po jezdniach. Szłaś w tłumie ludzi z szerokim uśmiechem na twarzy.Ludzie śpieszyli się.Mknęli po chodnikach nie zwracając uwagi na nic.Na pewno gdyby na środku ulicy stnął goły facet nie zwróciliby na to uwagi.Nie lubiłaś tylko tej jednej rzeczy w Londynie.Ludzie mknęli,bez uśmiechu,bez iskierek w oczach.Oni byli puści. Bez niczego.Nagle spojrzałaś daleko przed siebie i ujrzałaś sylwetkę podobną do tego,który skradł Ci serce sprzed paru laty.Serce zabiło ci szybciej.Czy to był Harry.?!Nie wiedziałaś,ale nadal kroczyłaś przed siebie.Zbliżał się coraz bardziej.Był coraz bliżej.Wyjął telefon i szedł odpisując na sms-a. Nie odzywałaś się zbrakło Ci odwagi.Tak Tobie.Najlepszej adwokatce zbrakło odwagi.Mijał Cię.Szedł i nie patrzył przed siebie.Przystanęłaś i spojrzałaś na niego z iskierkami w oczach.Przeszedł dalej.Spuściłaś głowę i ruszyłaś do przodu w szoku.Nie wiedziałaś co się z Tobą nagle stało.Nie mogłaś uwierzyć,że spotkałaś Harrego.Wiedziałaś,że  go spotkasz,ale nie sądziłaś,że na ulicy 15 minut od Twojego przylotu. Włączyłaś telefon,który musiał być wyłączony przed lotem i przychodziły ci powiadomienia,w których było napisane,że osoba podpisana: Harreh. dzwoniła aż pięć razy.Nie oddzwoniłaś.Schowałąś telefon do torby.
-[T.I].!-usłyszałaś słaby krzyk.Byłaś pewna,że Ci się przesłyszało wiec nie odwracałaś się i szłaś dalej.Nadal myślałaś o Loczku,chociaż nie miał już taki loków jak kiedys,ale teraz tez wyglądał jak bóg sexu.Nagle poczułaś jak ktoś Cię odwraca.To był Harry.Zamarłaś. A Harry patrzył w Twoje oczy z iskierkami,których Ci brakowało przez te 10 lat.Staliście tak i patrzyliście na siebie.Przestał padać deszcz.Parasolka wypadła Ci z ręki.Jego oczy Cię zahipnotyzowały.Wzrokiem wyłapywałaś każdy,nawet najmniejszy, szczegół jego pięknej i nieskazitelnej twarzy.Czułaś jego przyśpieszony oddech na twarzy,czułaś jego wzrok na sobie,zapamiętywałaś układ loczków na głowie i to w jaki sposób na Ciebie dział.Kochałaś go.Mocno go kochałaś.Całym sercem.Bałaś się do tego przyznać.Nie chciałaś się do tego przyznać.Wyjechałaś żeby się w nim odkochać,ale nie wyszło.Nagle poczułaś ciepłe i miękkie wargi Harrego na swoich.Zamknęłaś oczy rozkoszując się jego dotykiem.Oddałaś pocałunek pragnąc jego ust.Położyłaś dłonie na jego policzkach.Objął Cię w pasie i przyciągnął do siebie.Nagle zaczął padać deszcz.Ponownie.Pogłębiłaś pocałunek.W cała drżałaś.Pragnęłaś go całym ciałem.Nogi delikatnie ugięły się pod Tobą.Harry to wyczuł i przyciągnął Cię do siebie tak,że czułaś każdą jedna drżąca komórkę pod jego skórą.uśmiechnęłaś się i kciukami delikatnie smyrałaś jego policzek .Przygryzł  Twoją wargę.Jęknęłaś w jego usta.Nikogo nie całowałaś przez te 10 lat.Nikog nie pożądałaś bardziej niż teraz tego idiotę z lokami na głowie. Przerwałaś pocałunek opierając jego czoło o swoje.
-Nie uciekaj mi nigdy więcej.-wyszeptał patrząc Ci w oczy.
-Nie ucieknę.-odszeptałaś nadal szybko oddychając.


____________________


Hi.

Matko Boska.!!!
Przepraszam Was moje Skarbusie.!:D
Dodałam tego imagina jako wynagrodzenie za moja dłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuugą nieobecność.
Jesteście najlepsi.!Nie zostawiliście mnie mimo zaniedbania.:c mam nadzieje,że więcej się to nie powtórzy,ale wiecie ..nowa szkołą..Liceum...Już nie jest tak łatwo i czasem sobie przestaje radzić,ale już nie będę przynudzać.Jednym słowem.Kocham Was i przepraszam za wszystko.:D Kochane moje Skarbusie..Kocham Was maleństwa.!Serio tak się cieszę,ze już nie będę musiała męczyć się nad tym imaginem.Serio.! Ten imagin szedł mi baaaardzo cięzko i dlatego było tak długo.Na zakończenie było milion wersji.
Wiem.Zepsułam go,bo mówię Wam,ze szedł przez siłę.
Prosze Was o skromny komnentarz,który  zachęci mnie do dalszego pisania.
Zapraszam na moje dwa inne blogi z opowiadaniami.:
iwantgiveuppp.blogspot.com -ten prowadzę sama..no dobra Kinga trochę mi pomaga.: )
believe-in-angel.blogspot.com -ten prowadzę razem z Kingą(Merci.xx) WŁAŚNIE,KOCHANIE MUSIMY NAPISAĆ COŚ NA NIEGO.!:D
stayaliveee.blogspot.com - ten prowadzę z Klaudią. Moja psiaps z Twittera.:D Lool.
Zapraszam do czytania i komentowania.Jeżeli macie jakieś pytania dotyczące blogów lub czegoś innego to wchodźcie na mojego aska.:
 http://ask.fm//dropsonxx
 Pozdrawiam,Dropson.
Lot  Of  Love.





wtorek, 6 sierpnia 2013

Imagin z Harrym./ +18. Z ANKIETY. : ) cz.1

-Liaś...błagammm...-powiedziałaś siadając obok swojego brata. Miałaś 17 lat i tak ten Liam z One Direction był Twoim bratem.Byłaś najmłodsza z całej waszej paczki,a mianowicie byłaś młodsza o dwa lata od Harreha,czyli miałaś 17 lat.Prawie kończyłaś 18.
-Nie.Nie ma mowy.-powiedział stanowczo brunet.
-Ale proszę Cię,noooo.-powiedziałaś patrząc na niego błagalnym wzrokiem.-Proszęęęę..
-Dobra,ale jak powiem,że wracamy to wracamy.-powiedział.,Rzuciłaś się na niego.
-Aaa.!Jesteś najlepszy bratem na ziemi.!-zaśmiałaś się i przytuliłaś go.Liam się zaśmiał.
-Tylko masz się super ubrać i masz nie narobić mi wstydu.-zaśmiał się,a Ty od razu popędziłaś na górę do swojego pokoju .Zaczęłaś natychmiast wywalać wszystkie ubrania i szukać idealnego zestawu,ale nic Ci się nie podobało.Żadne z Twoich ubrań nie nadawało się na mega super czadową imprezę w klubie nocnym z One Direction.Zbiegłaś na dół.
-Liam..powinnam się ubrać delikatnie i dziewczęco czy bardziej tak...rockowo.?-zapytałaś z uśmiechem.-Ubierz się tak żeby było Ci wygodnie.-uśmiechnął się.-A teraz idę wziąć prysznic.Tobie też radzę,bo wychodzimy za półtorej godziny.-powiedział i zajął łazienkę.Pokiwałaś głową i udałaś się znów na górę. Pół godziny zeszło Ci na tym żeby wybrać strój. W końcu zdecydowałaś się na dziewczęcy,ale rockowy zestaw.Spodobał Cie i był jeszcze jeden plus..tej spódnicy jeszcze na sobie nie miałaś.Rozłożyłaś ubranie na łóżku i uśmiechnęłaś się.Wyjęłaś sexowną bieliznę w delikatnym odcieniu różu.Następnie wyjęłaś ręcznik i udałaś się do łazienki.Zrzuciłaś z siebie ubrania i wskoczyłaś pod prysznic.Odkręciłaś letnią wodę i pozwoliłaś aby opływała
Twoje zgrabne i kształtne ciało. Namydliłaś ciało i delikatnie je myłaś.Następnie wybrałaś szampon o zapachu mięty.Dlaczego taki.? To było oczywiste.Szalałaś za Harrym.Bardzo go kochałaś,ale nikt o tym nie wiedział.Nawet Liam o tym nie wiedział.Chciałaś powiedzieć Harremu o tym co czujesz,ale bałaś się odrzucenia i tego,że po prostu Cię wyśmieje.Przerwałaś te rozmyślania o jego cudownych lokach,o jego śnieżnobiałych ząbkach ułożonych w dwa równe rządki i te jego podniecające dołeczki.Znów się rozmarzyłaś,ale natychmiast się sprowadziłaś na ziemię.
-Przestań to w końcu robić,idiotko.-powiedziałaś wracając do mycia włosów.Po upływie kilkunastu minutach stałaś przed lustrem owinięta w duży beżowy ręczniku i z takim samym tylko mniejszym ręcznikiem na włosach.Spojrzałaś w lustro i uśmiechnęłaś się do swojego odbicia.Szczerze to lubiłaś swoje ciało.Lubiłaś siebie,akceptowałaś.Znalazłaś swój ulubiony krem do ciała i zaczęłaś się dokładnie balsamować.Następnie zdjęłaś ręcznik z włosów i delikatnie je przetarłaś,rozczesałaś dokładnie i zaczęłaś suszyć . Kiedy były już suche dokładnie je wyprostowałaś i ułożyłaś,tak abyś wyglądała strasznie dziewczęco. Lubiłaś tak wyglądać.Zrobiłaś makijaż.Użyłaś tylko delikatnego podkładu,tuszu do rzęs i blado różowej szminki. W ręczniku udałaś się do pokoju i ubrałaś bieliznę.Nagle do Twojego pokoju wszedł Liam już gotowy.Zaśmiał się ,a Ty się schowałaś za drzwiami szafy.
-Puka się.!-powiedziałaś.
-Chciałem tylko Ci powiedzieć,że za dwadzieścia minut wychodzimy i chłopcy czekają już na dole.-zaśmiał się.
-Przynieś mi lepiej te czarne buty.
-Jakie.?
-To co ostatnio kupiłam.
-Ty ostatnio kupiłaś trzy pary..
-Ohh.! Liam..-zdenerwowałaś się,a Twój brat zaczął się śmiać. Zapominając,że jesteś tylko w bieliźnie udałaś się na dół.Liam szedł za Tobą. 
-Dobrze wiesz o które mi buty chodziło.-powiedziałaś przechodząc przez salon i udając się do ganku. Wzięłaś buty i odkręciłaś się.
-Ładna bielizna.-powiedział Harry chichocząc.Zamarłaś i zaczerwieniłaś się.
-Ale..to..dziękuję.-szepnęłaś i zawstydzona uciekłaś na górę do pokoju.Usiadłaś na łóżku i wzięłaś kilka głębokich wdechów. Uspokoiłaś się i ubrałaś wcześniej wybrane ubranie. Ostatni raz się przejrzałaś w lusterku i już opuszczałaś pokój.
-[T.I] szybciej.! Spóźnimy się.!-usłyszałaś głos Liama.
-Już idę.Nie denerwuj się.!-powiedziałaś zamykając drzwi od pokoju.Zeszłaś szybko po schodach.Chłopcy wlepili w Ciebie swój wzrok i uśmiechnęli się słodko.
-Coś nie tak.?Źle się ubrałam.?-zapytałaś zmartwiona.
-Nie.Jest dobrze.-uśmiechnął się Niall i pognał was wszystkich w stronę wyjścia z domu.Zauważyłaś na sobie wzrok Harrego. Krępował Cię i to bardzo,ale tylko się uśmiechałaś pod nosem.
-Z czego się tak cieszysz młoda.?-zachichotał szturchając Cię.
-Z niczego.Po prostu czuje,że będzie fajnie i nie mogę się już doczekać.-powiedziałaś idąc równo z Stylesem.
-To dziwne..Ty na zabawie w klubie nocnym..-zaśmiał się.
-Co w tym takiego dziwnego.?-zapytałaś patrząc na niego pierwszy raz od dłuższego czasu.
-Bo Ty taka grzeczna jesteś.Odrabiasz lekcje,uczysz się,nigdzie prawie nie wychodzisz,a nie mówię już o piciu jakiegoś alkoholu.
-Właśnie,że wychodzę.
-Z kim.?
-Z przyjaciółkami.
-Tak.?I co robicie.?
-Wiele niegrzecznych rzeczy.
-Na przykład...?
-Nie powiem,bo Liam słucha.-zaśmiałaś się.
-Czyli jesteście jak aniołki.-zaśmiał się.
-Właśnie,że nie.Udowodnie Ci,że nie jestem .
-Zakładzik.?-zapytał Loczek z łobuzerskim uśmiechem na twarzy.
-Tak.-powiedziałaś zdecydowana i nagle Harry Was zatrzymał spojrzał Ci głęboko w oczy.
-Więc robimy zakład...jeszcze nie wiem o co,ale przegrana osoba w magazynku po imprezie robi striptiz^^.-zaśmiałaś się.
-Ty mówisz serio.?-zapytałaś.
-Tak. Pękasz młoda.?
-Nie. Przyjmuje zakład.
-A a zakład robimy o to kto poderwie najładniejszego chłopaka i najładniejszą dziewczynę.-szepnął.
-Ummm..mam poderwać Ciebie..?-zaczęłaś z nim flirtować.
-Nie.-zaśmiał się-Nie możesz podrywać żadnego z nas.-powiedział.
-A Ty nie możesz poderwać mnie.-zachichotałaś.
-Wiem. Nawet nie zamierzałem.-zaśmiał się .Ty też,ale Cię to zabolało.Jednak mimo wszystko miałaś nadzieje,że  może on coś do CIebie czuje,ale myliłaś się.
-Przyjmuje zakład.-powiedziałaś i wyciągnęłaś do niego rękę.Harry ją uścisnął,a drugą przeciął 'zakład.' Dołączyliście do reszty i złapaliście taksówkę.Po pół godzinnej drodze byliście już na miejscu. Klub był ogromny i bardzo ładny. nowoczesny.Gustem trafiał w twoje kolory.Poczułaś się dobrze w tym miejscu.Zapomnijmy o tym,że to była Twoja pierwsza wielka impreza. Cieszyłaś się jak małe dziecko .Zajęliście miejsca w strefie vip zarezerwowanej wcześniej przez Twojego brata.Wygodnie usiedliście. 
-Pójdę po coś do picia.-powiedział Zayn.-Dla wszystkich to samo wezmę.-rzekł i oddalił się do Was.Siedziałaś między Liamem , a Harrym.
-Gotowa na zakład.?-zachichotał Harry.
-Pewnie.-odpowiedziałaś pewna siebie i zaczęłaś szukać jakiegoś przystojniaka.
-Nie szukaj i tak nie znajdziesz lepszego niż ja.-zaśmiał sie.Spojrzałaś mu w oczy.
-Zobaczymy.-szepnęłaś i seksownie zagryzłaś wargę.Zobaczyłaś,że oczy Harreha natychmiast powędrowały na Twoje śliczne usta.Zaśmiałaś się.-Ja tu widzę już kilku przystojniaków,ale żadnej ładnej dziewczyny.Masz pecha Harreh.-zaśmiałaś się.
-No nie wiem co powiesz na tą.?-wskazał palcem śliczną brunetkę. Uśmiechnęłaś się pod nosem i obleciałaś dziewczynę wzrokiem od góry do dołu.
-Pokazać Ci coś ładniejszego.?-zachichotałaś.
-No proszę..-zachichotał.
-On jest dużo ładniejszy niż ta Twoja laseczka.-zaśmiałaś się i wskazałaś chłopaka stojącego na środku klubu i tańczącego ze swoimi kumplami. Uśmiechnęłaś się, a Harry zaśmiał się pod nosem.
-Więc które z nas wygrało.?-zapytał Harry.
-Ja.-powiedziałaś śmiejąc się.
-Spytajmy chłopców. zaśmiał się.
-Proszę bardzo.Chcłopcy..Musicie nam pomóc.-powiedziałaś,a Zayn przyniósł Wam napoje.
-Co mamy zrobić.?-zapytał Niall.
-Bo ja i  Harry mamy zakład.
-O co.?-zapytał Zayn.
-Harry miał znaleźć najładniejszą dziewczynę z klubu..-powiedziałaś.
-Długo nie musiał szukać.Przecież siedzi koło niego.-zażartował Louis.Zaczerwieniłaś się i uśmiechnęłaś pod nosem.
-A ja musiałam znaleźć najładniejszego chłopaka w klubie.I teraz macie osądzić kto 'upatrzył' ładniejszą osobę.-powiedziałaś.
-A co robi przegrana osoba.?-zapytał Liam.
-Striptiz w magazynie na zapleczu klubu.-powiedział Harry.
-Jednogłośnie wygrywa [T.I]-powiedzieli wszyscy zgodnie i roześmiali się,a Ty zaklaskałaś w ręcę.
-Oh yeah oh yeahhh..Harry Styles robi dla mnie striptiz..-zaśmiałaś się słodko.Zayn rozdał Wam wszystkim drinki.Harry patrzył na nich ze skwaszoną miną.
-Już nie mogę się doczekać.-szepnęłaś mu na ucho i zaśmiałaś się.Harry napił się drinka i poprawił palcem kołnierz od koszuli.Zachichotałaś i zaczęłaś powoli i sexownie sączyć drinka.Nagle do waszego stolika podszedł tamten chłopak.
-Mogę Cię porwać do tańca śliczna.?-uśmiechnęłaś się.
-Pewnie.-wstałaś i udałaś się z chłopakiem na partkiet.
-Jestem Austin.-przedstawił się,a Ty uśmiechnęłaś się słodko.
-Miło mi Cię poznać przystojniaku.Ja jestem [T.I].
-Śliczne imię pasuje do ślicznej właścicielki.-uśmiechnął się.Zaczeliście tańczyć.Na początku to były spokojne ruchy.Po chwili dołączyli się do Was chłopcy.Harry ciągle Cię obserwował,a Ty świetnie się bawiłaś. W pewnym momencie usiedliście przy stoliku i zaczęliście pić kolejnego już drinka.Wszyscy byli już lekko wstawieni i często się zapominali.
-Zatańczysz.?-zapytał Harry z łobuzerskim uśmiechem.Chętnie wstałaś i pociągnęłaś Loka za rękę.Wtopiliście się w tłum.Wasze ciała dotykały się z każdym Waszym ruchem.Harry położył ręce na Twoich biodrach i przyciągnął Cię do siebie.Uśmiechnęłaś się do niego i zarzuciłaś ręce na jego szyję.Zagryzłaś wargę.
-To jest cholernie sexowne.-wyszeptał i spojrzał na Twoje wargi.Uśmiechnęłaś się.
-Wiem.-wyszeptałaś.
-I podniecające.-dodał.
-Podnieca Cię to jak zgryzam wargę.?-zapytałaś z łobuzerskim uśmiechem.
-Tak.Nawet nie wiesz jak bardzo.-Uśmiechnęłaś się szeroko i odkręciłaś się od niego i zakręciłaś biodrami.  Harry bez żadnego wstydu spojrzał na Twoje pośladki i przysunął Cię do siebie dostosowując ruchy swojego ciała do Ciebie.Objął Cię od tyłu,a Ty zakręciłaś ponownie biodrami.Nie pomyślałaś o tym,że Twoje biodra są na wysokości krocza chłopaka i Harry jęknął wprost do Twojego ucha. Zamruczałaś i po chwili wiedziałaś o co chodzi.Zachichotałaś i wykonałaś ponownie ruch biodrami.Harry jęknął ponownie.Delikatnie cmoknął Twoją szyję.Zadrżałaś i szybko się odkręciłaś i spojrzałaś w jego piękne oczy.
-Chodźmy na ten striptiz.-szepnął podniecony.
-Jest dopiero połowa imprezy.-powiedziałaś tańcząc.
-To co. Chodźmy już.-powiedział zaciskając ręce na Twoich biodrach.
-Prowadź do magazynku.-szepnęłaś i zagryzłaś wargę.Harry dał znać chłopakom,że wychodzimy,a w odpowiedzi usłyszeliśmy tylko głośny śmiech waszej paczki.Harry wziął Cię za rękę i pociągnął na tyłu klubu. Otworzył po cichu drzwi i wciągnął Cię do środka.
-Zaczynaj przystojniaku.-powiedziałaś wygodnie siadając sobie na drewnianym stoliczku.
Harry ustawił swoją ulubioną muzykę i striptiz się rozpoczął.Uśmiechałaś się słodko i zagryzałaś wargę.Loczek zrzucił marynarkę i wziął się za odpinanie guzików od koszuli.Patrzyłaś na niego uważnie i oblizywałaś usta. Harry kręcił delikatnie biodrami i zmierzał w Twoim kierunku.W Twoich oczach rozbłysły dwa małe światełka.Kiedy Styles zdejmował koszulę wstałaś i nieśmiało musnęłaś jego usta.Harry się uśmiechnął i oddał pocałunek z czułością.Przysunął Cię do siebie z uśmiechem.Położyłaś nieśmiało ręce na jego nagim torsie i delikatnie przejechałaś paznokciami po skórze chłopca.
Harreh zamruczał i popchnął Cię w stronę drewnianego stoliczka.Mruknęłaś w jego usta.Widać było gołym okiem,że Harry był bardzo,ale to bardzo napalony i już wiedziałaś,że na samym buziaku się nie skończy.Styles podniósł Cię do góry za pośladki i posadził na stoliku. Przerwał pocałunek i zaczerpnął powietrza. Jęknęłaś niezadowolona.

-Poczekaj Maleńka..-szepnął z łobuzerskim uśmiechem.-Nie skończyłem jeszcze.-szepnął i odsunął się zostawiając Cię w niedosycie. Spojrzał Ci głęboko w oczy i przejechał dłońmi po swoim torsie w rytm muzyki.Rozchylił wargi.Patrzyłaś na jego idealne ciało i chciałaś się już wpić w jego usta.Harry zatrzymał dłonie na swoim pasku od spodni i spojrzał na Ciebie.Uśmiechnęłaś się do niego.Chłopak powoli odpiął guzik od spodni i zakręcił biodrami.Zaczerwieniłaś się.Lok zaśmiał się pod nosem.Powolutku zsuwał swoje spodnie. Nagle Twoim oczom ukazały się bokserki Harrego.Zagryzałaś wargę w uśmiechu gdyż bokserki był bardzo opięte i doskonale widziałaś co właściciel w nich trzymał.Zachichotałaś.Chłopak całkowicie zrzucił swoje spodnie i został w samych bokserkach.Sexownie poruszał swoim torsem i biodrami,a dłońmi dotykał swojego rozpalonego,już,ciała.Pokazał palcem żebyś do niego podeszła.Wykonałaś polecenie bez najmniejszego zastanowienia. Harry powoli zdjął Twoją czapkę.
-Rozbiorę Cię,Młoda.-szepnął Ci do ucha przygryzając płatek Twojego ucha.Zamruczałaś i pokiwałaś twierdząco głową z uśmiechem.Harry przeszedł za Ciebie i przejechał dłonią po Twojej nodze,od uda w dół.Zdjął buta,a potem drugiego.Ponownie przejechał dłońmi po Twoich długich nogach i powolutku ściągnął pończochy,które sięgały Ci do połowy ud.Zachichotałaś.Harry następnie stanął przed Tobą i złapał za końce Twojej bluzeczki,Delikatnie je podważył do góry.Patrzyłaś mu głęboko w oczy.Nie mogłaś się powstrzymać i ponownie go pocałowałaś.Oddał czule pocałunek i wsunął dłonie pod Twoją bluzkę.Dotykał rozpalonego brzucha i boków oraz pleców.Drżałaś czując dotyk Harrego na swoim ciele i przygryzłaś jego wargę.Jęknął w Twoje usta i oderwał się od Ciebie.
-Niegrzeczna dziewczynka.-zachichotał i jednym ruchem ściągnął Twoją bluzkę.Bezwstydnie spojrzał na Twoje piersi i zagryzł wargę.Zaśmiałaś się,a Harry delikatnie zjechał dłońmi do paska z gumką od Twojej spódnicy.Złożył czuły pocałunek na Twojej szyi.Zamruczałaś i odchyliłaś szyję na bok,tak aby Twój ideał miał więcej miejsca do całowania.Lok składał czułe pocałunki na Twojej szyi.W pewnym momencie trafił na Twój słaby punkt i delikatnie przygryzł Twoją skórę.Jęknęłaś wprost do jego ucha.Zaśmiał i powolutku zaczął robić malinkę właśnie w tym miejscu.Mruczałaś i chicho jęczałaś do jego ucha.Kiedy skończył spojrzał dumnie na swoje dzieło i wrócił do swojego zajęcia.Zsunął spódnice z Twojego jednego biodra,a następnie z drugiego.Po kilku chwilach stałaś przed nim w samej koronkowej bieliźnie.Spojrzał na Ciebie w taki sposób,że na Twoich dwóch policzkach pojawiły się dwa słodkie rumieńce.Tym razem to Ty przejęłaś panowanie nad sytuacją i 'przycisnęłaś' Harrego swoim ciałem do ściany.Przelotnie musnęłaś jego usta swoimi i zjechałaś pocałunkami na szyje chłopaka.Zaczął słodko mruczeć i położył dłonie na Twoich biodrach.Zaczęłaś robić mu malinkę.Kiedy skończyłaś przeniosłaś się na ramiona Loka.Czule je całowałaś i uśmiechałaś się.W pewnym momencie Harry przyciągnął Twoje biodra do swoich.Zwiększyłaś siłę nacisku na jego ciało.W odpowiedzi usłyszałaś gardłowe jęknięcie.Zaśmiałaś się.
-Z czego się śmiejesz Młoda.?-zapytał szybko oddychając.



Hi.
Witamy w nowym imaginie. : 3 Dedykuję go https://twitter.com/Vicky__Shelley : D
Mam nadzieje,że się Wam spodoba.
Proszę o skromny komentarz .
Kocham Was wszystkich.
Dziękuje za wszystkie komentarze i wejścia i za waszą cierpliwość.

NASTĘPNA CZĘŚĆ - 16 KOMENTARZY. : D
Zapraszam też na mojego bloga : http://loveisloveeee.blogspot.com/
Lot  Of  Love. 

Vas_Happenin.?! :)xx












piątek, 5 lipca 2013

Imagin z Zaynem CZĘŚĆ SZÓSTA./OSTATNIA. :D

-Ona co.?-popatrzyłem w oczy lekarza i czekał aż wypowie te słowa,ale on tylko wrócił do sali operacyjnej. Popatrzeliśmy po sobie i zdziwieni i bez słowa usiedliśmy ponownie na krzesłach w poczekalni.Nie mieliśmy pojęcia co się dzieje. Spojrzałem na chłopaków.Harry siedział obok Louisa,ale już nie płakał.Lou patrzył przed siebie pustymi oczyma,a Niall siedział skulony za nimi i coś cicho szeptał. Tak bardzo szkoda mi się ich zrobiło.[T.I] wiele dla nas wszystkich znaczyła. Traktowaliśmy ją jak rodzinę,bo nią była.Uratowała życie naszemu przyjacielowi.Ona nie mogła umrzeć.Lekarz nie wychodził i nie wychodził. Ciągle się denerwowałem.Bałem się o Zayna, i to cholernie. Wiedziałem,że on jest silny i da sobie ze wszystkim radę,ale ta dziewczyna była dla niego wszystkim i wiem,że poddałby się gdyby jej zabrakło. Po prostu ją kochał. Po upływie dwóch godzin lekarz wyszedł i spojrzał na mnie.Tym razem jego wzrok był pełen nadziei.
-Żyje. -tylko tyle powiedział,a ja szeroko się uśmiechnąłem.-Jest w ciężkim stanie,ale żyje.były spore komplikacje, z dzieckiem też wszystko w porządku.Prawie je straciła.-Gdy to usłyszałem zamarłem.[T.I]  była w ciąży.?!Nie wiedziałem. Spojrzałem zdziwiony na chłopców.Mieli taką samą minę jak ja. -Aktualnie oboje są w śpiączce farmakologicznej.Powinni się wybudzić już jutro rano ewentualnie po południu.
-A co jeżeli się nie wybudzą.?-zapytał Niall przestraszony.
-Jeżeli któreś z nich się nie wybudzi wtedy będziemy nas tym myśleć,a teraz proszę się nie martwić i myśleć optymistycznie. -powiedział lekarz lekko się uśmiechając i odszedł od nas.Nie wiedziałem co mam myśleć.Cieszyłem się ,że żyje,ale nadal byłem zszokowany tą ciążą. Byłem cholernie ciekawy czy Zayn o niej wie,ale w końcu przestałem się tym już zamartwiać.To ich sprawa.Najważniejsze,że oboje żyją i są zdrowi.Noc spędziłem z chłopcami w poczekalni. Spaliśmy na tych małych krzesełkach.Obudziłem sie jakoś po ósmej. Chłopcy też już nie spali.Lekarz zaprowadził nas do sali Zayna i [T.I].Leżeli tacy bladzi i krusi. Do oczu mi napłynęły łzy. Wyglądali jak martwi. Niall ścisnął moją dłoń. Nie spodziewałem się tego,ale poczułem sie lepiej. Usiedliśmy na kanapie w rogu sali i czekaliśmy aż się wybudzą.Mijały godziny,a oni jak leżeli tak leżeli. Zaczeliśmy się martwić.Była już trzynasta,a oni nadal spali. Patrzyłem na zmianę,to na Zayna,to na [T.I]. W końcu Zayn otworzył powieki i zaczął się rozglądać po sali.Podeszliśmy do niego z uśmiechami i usiedliśmy w okolicach łóżka.Zayn patrzył na nas i nic nie mówił.Był..taki...bezbronny,jak maluszek.Mały,bezbronny niemowlaczek.

-Koniec perspektywy Liama.-

-[T.I]..- tylko tyle wyszeptał.
- Żyje. Jest tutaj.-powiedział Niall chcąc uspokoić Zayna. Mulat przymknął oczy i po chwili je lekko rozchylił. -Jak się czujesz.?
-Dobrze. -rzekł.-Czuje się dobrze.Czemu ona nadal śpi.?-zapytał patrząc nerwowo na Ciebie.
-Spokojnie Zayn,lekarz powiedział,że powinna się wybudzić dzisiaj popołudniu albo wieczorem.Nie denerwuj się.-uspokoił go Louis.Malik nie odrywał od Ciebie wzroku.Patrzył na Ciebie błagalnym wzrokiem.Nic nie mówił.,nie słuchał,nic.Tylko patrzył,a Ty nadal nic.Nie dawałaś nawet najmniejszego znaku życia.Mijały godziny.Czas leciał powoli,minuta wydawała się godziną,a sekunda minutą.Dla Zayna był to istny koszmar.Było to czekanie na wiadomość czy jego mały skarb będzie żył. To było okropne uczucie,ale zawzięcie czekał.Kiedy nastała godzina dwudziesta pierwsza,a ona nie dawała znaku życia.W oczach Zayna pojawiły się łzy..
-Nie płacz ,Zayn.Ona się zaraz obudzi.Zobaczysz.-mówił Niall trzymając Mulata za rękę.Zayn nic nie mówił. Otworzyłaś powolutku oczy. Spojrzałaś w bok i Twoim oczom ukazała się uśmiechnięta twarz Malika.
-Kocham Cię.-wyszeptał.Uśmiechnęłaś się szeroko i pokiwałaś twierdząco głową na znak tego,że też go kochasz.

SIEDEM MIESIĘCY PÓŹNIEJ.

Ty i Zayn szpital opuściliście już po trzech miesiącach po operacji.Teraz żyjecie szczęśliwie w małej wiosce pod Londynem.Chłopcy mieszkają z Wami,ale Wam to nie przeszkadza.Jesteście jedna wielką rodziną. Byłaś już w ósmym miesiącu ciąży,niedługo miał nastąpić ten dzień.
Leżałaś na wielkim łóżku.Obudził Cię pocałunek w policzek.Otworzyłaś oczy i zobaczyłaś Zayna. Uśmiechnęłaś się.
-Zaynnnnnnn..Ja chce dalej spać..-przeciągnęła się i zmarszczyłaś słodko nosek.
-Już jest ósma rano..-powiedział i cmoknął Cię w nos.
-No właśnie.O tej porze ludzie śpią.-zachichotałaś.
-Nie wszyscy.Ja nie śpię.!-zaśmiał się i cmoknął Twoje czoło.Położył się obok Ciebie i przytulił.Uśmiechnęłaś się szeroko i wtuliłaś się w niego.
-Kochanie musimy poważnie porozmawiać.-powiedziałaś.
-Tak.?-Zayn czekał na to co powiesz.
-Jeżeli nie przeżyje tego porodu masz się dobrze zając naszym dzieckiem,dobrze.?
-Nie.
-Nie.?
-Nie umrzesz.
-Ale jakby..obiecaj mi to po prostu.
-Obiecuje,ale nie umrzesz.-powiedział całując Cię czule w usta.Oddałaś pieszczotę z uśmiechem na ustach.Objęłaś go za szyję i przysunęłaś jeszcze bliżej.Zayn pogłębił pocałunek z uśmiechem.Nagle go przerwał.
-Kocham Cię tak mocno,że żadne słowa tego nie opiszą.To uczucie..wykracza poza moje myśli słowa i czyny.Ja po prostu Cię kocham.-wyszeptał cmokając Twoją dolną,a potem górną wargę.Uśmiechnęłaś się słodko.
-Ja Ciebie też Aniołku kocham.-wyznałaś-A wiesz co jest najlepsze.?
-Co.?-zapytał zaciekawiony.
-Że ja kocham Cie podwójnie.-zachichotałaś,a Zayn się zaśmiał i przytulił do siebie.Leżeliście tak wtuleni w siebie trochę,a potem wstaliście z uśmiechami na ustach. Założyłaś koszulę Zayna i udałaś się razem z nim na dół,do kuchni.
-Ty usiądź,ja zrobię śniadanie.-uśmiechnął się do Ciebie.
-Ale..
-Siadaj.-powiedział.
-Dobrze.-powiedziałaś i pokazałaś mu język.
-Ooo..zbuntowałaś się i pokazałaś mi język.?-zaśmiał się.
-Co Cię śmieszy.?-zapytałaś grając poważną.
-Ty.?
-Twoja narzeczona,nosząca owoc naszej miłości Cię śmieszy.?
-Moja śliczna narzeczona.-uśmiechnął się.
-Ale śmieszy Cię.-powiedziałaś patrząc mu w oczy z łobuzerskim uśmiechem na twarzy.
-Tak,a co w tym dziwnego...
-Właściwie to nic,ale za to wyśmianie należy się buziak..-zaśmiałaś się,a Zayn podszedł wolnym krokiem,objął Cię w tali i musną Twoje usta swoimi Uśmiechnęłaś się i przerwałaś pocałunek ponieważ poczułaś ostry ból w dole brzucha.-Zaczęło się.
-Co.?! Jak to .?Już?
-Tak.Już..-syknęłaś przez zęby.
-Spokojnie.Tylko spokojnie.
-Jestem spokojna.
-Powiedziałem spokojnie.Nie panikuj.-mówił szybko.
-Nie panikuje,Zayn.
-Nie bój się.-Zayn nadal panikował.
-Ughhh...Zawieziesz mnie do tego szpitala.?-zapytałaś w końcu.
-Yyy.Tak.Chodź.-powiedział i wziął Cię na ręce.Puścił Cię dopiero kiedy doszedł do samochodu.Posadził Cię na przednim siedzeniu i szybko usiadł na miejscu kierowcy.Ruszył szybko spod domu.
-Zzzzayn..szybciej..-mówiłaś przez zęby.Malik bez słowa przyśpieszył i starał się jechać jak najszybciej.
-Spokojnie,Kochanie.Zaraz będziemy na miejscu.-pokiwałaś głową twierdząco.-oddychaj głęboko.-poradził.Zastosowałaś się do jego rady i rzeczywiście czułaś się lepiej.Po upływie kilkunastu minut byliście pod szpitalem. Pobiegł po pielęgniarkę.Po chwili zobaczyłaś dwie kobiety ubrane na biało z wózkiem. Posadziły Cię na nim delikatnie i ruszyły do Twojego lekarza.
-Który to miesiąc.?-zapytała jedna z nich.
-Końcówka ósmego.-powiedziałaś i jęknęłaś z bólu.
-Proszę oddychać.To tylko pomoże.--doradziła druga pielęgniarka. Zayn szedł obok Ciebie,cały czas trzymał Cię za rękę i wspierał.Zanim się obejrzałaś leżałaś już na sali operacyjnej.
-Czy chłopak ma być obecny przy porodzie.?-zapytała pielęgniarka.Pokiwałaś tylko twierdząco głową i krzyknęłaś z powodu kolejnego skurczu.Pielęgniarka wyszła i po kilku minutach zobaczyłaś Zayna ubranego w fartuch.Złapał Cię za rękę,a Ty ścisnęłaś ją dosyć mocno. Malik dzielnie wspierał Cię szepcząc czułe słówka do ucha.Lekarz się przygotował i zaczęło się.Rozpoczął się poród Twojego dziecka. 

-Oczami Nialla.-
Rano dostałem sms od Zayna,że zaczęło się i mamy iść do szpitala.Zebrałem chłopców i udaliśmy się tam.Pielęgniarka pokazała nam salę i grzecznie czekaliśmy.Co chwilę słyszeliśmy krzyki [T.I].W skupieniu siedzieliśmy i gadaliśmy szeptem dla rozluźnienia atmosfery.
-To będzie chłopiec.-wyszeptał Harry.
-Skąd wiesz.To będzie dziewczynka.Na sto procent.-powiedziałem uśmiechając się.
-Boże..wierzycie w to,że zostaniemy wujkami.?-zacząłem temat.
-Tak..NIe..nie wiem..To będzie wspaniałe przeżycie-zachichotał Harry i spojrzał się w stronę drzwi od sali porodowej.Nadal nic tylko krzyki i wrzaski.Chłopcy zaczęli o czymś gadać,a ja się wyłączyłem z rozmowy i zacząłem rozmyślać nad tym wszystkim.Nad naszym dalszym życiem. Powinienem się od nich wyprowadzić. Powinni mieć więcej przestrzeni. Kupili mały dom i jeszcze dziecko się urodzi.
-Nad czym myślisz.?-wyszeptał Liam.
-Nad wszystkim.-usłyszeliśmy głośny wrzask.Spojrzałem wystraszony na niego.-Spokojnie.Tak jest zawsze.-uspokoił mnie Liam.Martwiłem się o [T.I].Pewnego wieczoru przyjechała do mnie zapłakana. Przestraszyłem się.

-Wspomnienie.-
Późny wieczór.Siedzę sobie sam w moim małym mieszkanku i oglądam kolejny mecz.Popijam piwo i jem kanapki zrobione wcześniej.Nagle słyszę ciche pukanie do drzwi.Podchodzę do nich patrząc ostatni raz na wynik meczu i otwieram drzwi.Zobaczyłem zapłakaną [T.I].
-Mogę wejść.?-zapytała pociągając nosem.
-Pewnie.Co się stało.?-dziewczyna się wtuliła we mnie płacząc jeszcze bardziej.-Już spokojnie.Nie płacz.Powiedz mi co się stało.-poprosiłem.
-Mogę umrzeć.-wyszeptała płacząc.-Niall,ja nie chcę umrzeć.Ja chce żyć.-zamarłem i nie miałem zielonego pojęcia co mam zrobić.
-Ale jak to.?
-Chodzi o brak nerki.To wszystko przez przeszczep.Jest źle ze mną,Niall.-wyszeptała i rozpłakała się.Przytuliłem ją do siebie.-Kazali mi wybierać..albo moje życie..albo moje dziecko.-powiedziała ponosząc na mnie swój smutny wzrok.

-Teraźniejszość.-
Do moich oczu napłynęły łzy.
-Hej..co jest.?-zapytał Liam wyrywając się z rozmowy z chłopcami.
-Nic.-zmusiłem się do uśmiechu.
-Nic.? Przecież widzimy...-powiedział Louis.
-Naprawdę nic.
-Nialler..-powiedział zmartwiony Harreh.
-Chłopcy dajcie spokój.Nic mi się nie dzieje.-spojrzeli na mnie zmartwionym wzrokiem,a ja zmusiłem się do jeszcze szczerszego uśmiechu.

Kilka godzin później.
Siedzieliśmy i czekaliśmy na jakiekolwiek wiadomości z sali,ale nic.Wciąż to samo.Nagle z sali wyszedł Zayn w szoku.
-Mam córkę...-wyszeptał opierając się o ścianę.Chłopcy podbiegli do niego i uśmiechali się,gratulowali,a ja stałem z nadzieją,że [T.I] przeżyła.
-A co z [T.I].?-zapytałem drżącym głosem.Zayn spojrzał na mnie.
-Wszystko w porządku,a co miało być źle.?-zapytał.
-Nic.Gratulacje,bro.-przytuliłem go i czekałem aż [T.I] wyjedzie z sali.Wiedziałem,że przestanę się martwić kiedy zobaczę ją żywą,ale nic takiego nie nastąpiło.Czekałem pod drzwiami i miałem łzy w oczach.Modliłem się o to,żeby przeżyła.
-Co się dzieje.?-zapytał Zayn. Opowiedziałem mu całą historię.Zayn się rozpłakał i w jednej chwili się załamał.Chłopców też zamurowało.
-Czemu mi o tym nie powiedziałeś.?!-w pewnym momencie Zayn na mnie naskoczył na mnie.
-Obiecałem jej,że nie powiem Ci ani nikomu innemu.
-Ale to dotyczyło jej życia.Co z Ciebie za przyjaciel.Ona teraz może umrzeć.! Podaj chociaż jeden pieprzony dowód..
-Obiecałem jej..
-Ale przecież..
-Ja też ją pokochałem Zayn.!-wybuchłem.-Ja też ją kocham.-popatrzył mi głęboko w oczy,a chłopcy nie odzywali się ani słowem.
-Niall..
-Daj spokój.Teraz liczy się dla mnie tylko to czy przeżyje.-powiedziałem oschle.Byłem zły.Na siebie. Za to,że akurat ją pokochałem.
-Ja..przepraszam.Nie chciałem na Ciebie naskakiwać.-wyszeptał Zayn podchodząc do mnie.
-Nic się nie stało.Zapomnij o tym.-Malik tylko przytaknął i spuścił głowę.Nagle z sali wyszedł lekarz.
-Co z nią.?-zapytał Liam.
-Wszystko dobrze na razie. -powiedział i wyminął nas. Z sali wyjechała [T.I].Była blada i taka bez życia.


-Koniec perspektywy Nialla.-

Zayn i chłopcy natychmiast podreptali za pielęgniarkami do Twojej sali.Siedzieli i patrzyli na Ciebie zaczerwionymi oczami.Zayn cichutko się modlił i trzymał Cię za rękę cmokając Cię co rusz w nią. Po upływie niecałej godziny ocknęłaś się.
-O matko..kochanie..Jak się czujesz.?-zapytał Zayn patrząc a Ciebie. Zamrugałaś kilka razy oczami i skrzywiłaś się przez ostry ból w nerce.-Co się dzieje.?-zapytał mając już łzy w oczach.
-Kocham Cię.-wyszeptałaś z lekkim i wymuszonym uśmiechem.
-Ja Ciebie też.-odpowiedział.-Zawołajcie lekarza.-powiedział nerwowo do chłopców.
-Kochanie..zaopiekujesz się nią.?-zapytałaś cichutko.
-Tak,a Ty razem ze mną. -powiedział czując,że Cię traci.
-Pamiętasz co mi obiecałeś.-powiedziałaś ciężko przymykając oczy i otwierając je.
-Pamiętam.-wielka łza spłynęła po policzku Maliku znacząc mokrą scieżkę.
-Nie płacz.Proszę.Nie płacz.-wyszeptałaś i otarłaś łzę z jego policzka.-Pocałuj mnie.-wyszeptałaś  cichutko.Zayn wykonał Twoją prośbę. Muskał delikatnie Twoje usta.Wiedział,że Cie traci,ale nie chciał w to wierzyć.Przestał całować i spojrzał w Twoje zmęczone oczy i rozpłakał się jeszcze bardziej.Nagle do sali wbiegło dwóch leakrzy.Zaczeli akcje ratunkową.Praca Twojego serca coraz bardziej zwalniała i zwalniała.
-Niech pan ją uratuje.Błagam-szeptał Zayn.Cały sie trząsł i nie mógł uspokoić emocji.
-Proszę wyjść.-powiedział lekarz,a chłopcy grzecznie opuścili salę bez słowa.Mijały minuty. Lekarz zasłonił szybę i ratowali calutkie życie Zayna. Jeden ich ruch i Malik stoczyłby się na samo dno człowieczeństwa.

CZTERY LATA PÓŹNIEJ.
-Tatoo.!-Zayn usłyszał głos swojej córeczki z ogrodu.
-Co się stało kochanie.?-zapytał biorąc ją na ręce i siadając na drewnianym leżaku.
-Cemu wsystkie moje kolezanki maja mamy,a ja nie...?
-Widzisz kochanie,.Ty też masz mamę.
-Ale..Cemu jej nie ma z nami.? Chce ją psytulić.Chcę do mamy.-w oczkach małej Coralie zebrały się łezki.
-Kochanie mama jest z Tobą na każdym kroku.Zawsze i wszędzie.Twoja mama jest niezwykła,ona Cię bardzo mocno kocha.
-Ale cemu jej nie ma.?
-Bo ona jest aniołkiem teraz i na pewno patrzy teraz na nas.
-A skąd wies ,ze  mnie kocha..
-Mówiła mi.
-Kiedy.?
-Wczoraj w nocy.Jak spałem.
-Widziałeś się z mamą i jej nie przyprowadziłeś do mnie.
-Ona sama do Ciebie przyjdzie Kochanie.
-Tata..Tęsknie za mamą.-powiedziała i łezki spłynęły po jej malutkich i zaczerwienionych od słońca policzkach.
-Nie płacz.Mamusia nie byłaby zadowolona.-powiedział Zayn tuląc malutką dziewczynkę do siebie.
-Tata,a Ty dalej kochas mamę.?
-Bardzo córeczko,bardzo.-odpowiedział i po jego policzkach spłynęły łzy.
-Ja tez ją kocham,ale Ciebie tezzz.-powiedziała i otarła łzy z policzków swojego taty.-Nie mozemy płakać..sam mówiłes,że mama nie byłaby zadowolona.-Zayn przez łzy uśmiechnął się do Coralie i przytulił ja do siebie mocno.
-A Ty będziesz na zawse ze mna.?-zapytała patrząc głęboko w oczy Zayna.
-Tak,kochanie,będę.Obiecuje.Na zawsze.-Dziewczynka wtuliła się w tatę.
____________________________________________________________________

Hi.c:
Witam po dość długiej przerwie.Wybaczcie mi tą nieobecność,ale nie było najlepiej. Obiecuje,że będą teraz częściej dodawane,bo mamy....
WAKACJEEEEE.! :D 
Dziękuję za wszystkie pozytywne komentarze i wpadłam na pewien pomysł.
JEŻELI MACIE JAKIEŚ POMYSŁY NA IMAGINY TO PISZCIE W KOMENTARZACH,A JA POSTARAM SIĘ JE NAPISAĆ.Mam jeszcze sporo swoich pomysłów,ale może ktoś się zainteresuje. Dziękuje za wszystko kochani.Kocham Was.
Pozdrawiam,Vas_Happenin.?!

NASTĘPNY IMAGIN Z HARRYM-16 KOMENTARZY. :D

środa, 12 czerwca 2013

Imagin z Zaynem.+18. / CZEŚĆ PIĄTA.

Patrzyłaś nerwowo na lekarza i nie wiedziałaś co powiedzieć.Trzymał Cię tak w niepewności przez kilka minut.
-Panie może być dawcą,ale..
-Ale co.?-zapytałaś skubiąc rękaw bluzy.
-Pani jest w ciąży.-teraz to już zamarłaś.Wcześniej miałaś pewne podejrzenia,ale nie sądziłaś,że to może by prawda. Patrzyłaś głęboko w oczy lekarza i czekałaś na to aż coś powie.-mogą byc pewne zagrożenia..
-Jakie zagrożenia.?
-Dziecko,chociaż to dopiero płód,może nie przeżyć  Pani teraz musi mieć wszystko sprawne.Od tego zależy zdrowie pani i dziecka.Odradzałbym przeszczep.
-Nie.Nie ma mowy.Ja jestem dawcą i nie odpuszczę.Ja go kocham proszę pana.
-Dobrze.To pani decyzja.Ja nie mam na nią wpływu,ale może pani chce jeszcze nad nią pomyśleć.
-Nie.JA chce ratować Zayna.
-Dobrze.Operacje wykonamy dzisiaj o 16.
-Dobrze.-powiedziałaś pusto i biegiem się udałaś do sali Zayna.Chłopcy siedzieli i gadali o czymś.Uśmiechnęłaś się do nich i usiadłaś w ciszy na fotelu.Wszyscy spojrzeli na Ciebie tajemniczo.
-Iii.?-zapytał Harry.
-Mogę być dawcą.Operacja będzie przeprowadzona dziś o 16.-powiedziałaś.Zayn zauważył.,że coś Cię gryzie.
-Chłopcy...zostawcie nas samych na chwilę.-powiedział,a oni bez słowa opuścili salę.-Co się dzieje.?-zapytał martwiąc się.
-Nic.
-Przecież widzę.
-Naprawdę nic się nie dzieje.-Zayn spojrzał na Ciebie zmartwiony.
-Powiedz mi...
-Jestem w ciąży.-powiedziałaś,a Zayn zamarł.Patrzyłaś na niego i nie wiedziałaś co powiedzieć.
-To.to wspaniale..
-Nie.To nie wspaniale. Nie rozumiesz,że nasze dziecko może umrzeć.-powiedziałaś,a w Twoich oczach zebrały się łzy.Dopiero teraz to do Ciebie dotarło.
-Przeszczep odpada.-powiedział Zayn.
-Aleee...-zaczęłaś.
-Nie ma mowy.
-Ja się już zgodziłam.-Zayn spojrzał na Ciebie i nie odrywał od Ciebie wzroku. -Powiedz coś.-nadal milczał.
-Jak możesz narażać życie naszego dziecka...
-Ale ja wiem,że wszystko będzie dobrze.Ja to czuje. Decyzja już jest podjęta.-powiedziałaś.
Zayn nic nie powiedział.Odwrócił się do Ciebie plecami i usłyszałaś tylko ciche pociągnięcie nosem.Usiadłaś za Zaynem i delikatnie położyłaś rękę na jego ramieniu.
-Kochanie...-zaczęłaś.Cisza. -Proszę nie reaguj tak.-poprosiłaś cicho.
-A jak mam zareagować.Mam się cieszyć z tego,że narażasz życie naszego dziecka.?
-Nie.Masz się cieszyć,że ratuje Twoje życie.-Zayn po raz kolejny zamilkł.Nie chciał najwyraźniej rozmawiać na ten temat.Zabrałaś rękę z jego ramienia i spuściłaś głowę.
-Do zobaczenia potem.-powiedziałaś cmoknęłaś go w policzek i opuściłaś salę.Czułaś się dziwnie.Niby się nie pokłóciliście,ale Zayn..On był zły.Na Ciebie.Na to wszystko.Na siebie.Za wszystko.Poczułaś jak w Tobie też zaczyna narastać złość.
-[T.I]..co jest.?-zapytał Liam kładąc ręce na Twoich ramionach.Spojrzałaś mu obojętnie w oczy i nic nie odpowiedziałaś.-No mów.Coś z Zaynem.?
-Nie.Wszystko w porządku.
-Pokłóciliście się.?
-Nie.Liam wszystko jest okey.
-Ale..
-Wszystko w porządku.!-uniosłaś się i zepchnęłaś jego ręce ze swoich ramion. Wybiegłaś ze szpitala.Powoli przemierzałaś ulice Londynu.Była godzina po 13 więc miałaś jeszcze czas żeby to wszystko sobie przemyśleć.Jednego byłaś pewna.Chciałaś być dawcą. Podniosłaś do góry głowę i zobaczyłaś duży kościół.Chwilę zastanowiłaś się i weszłaś do niego.Weszłaś niepewnie do środka.Było pusto.Usiadłaś w ostatniej ławce. Przeżegnałaś się.Nie wiedziałaś co masz mówić.Tak dawno nie byłaś w kościele, a to wszystko przez to,że Twój ojczym nie wierzył w Boga.Za każde udanie się do kościoła dostawałaś. Bił Cię za byle co.W Twoich oczach pojawiły się łzy.
-Boże..-wyszeptałaś.-Pomóż mi.Błagam Cię.-szeptałaś i próbowałaś powstrzymać łzy.-Wiem.Nie jestem najlepsza,ale zmienię się.Obiecuje.Zrobię wszystko,żeby się zmienić..ja się zmienię tylko uratuj Zayna..Błagam.-nie miałaś pojęcia co masz mówić.Zapomniałaś jak powinnaś się modlić.-Ja..przepraszam za wszystkie złe rzeczy..przepraszam.-rozpłakałaś się.
-Nie płacz dziecko.Bóg kocha nas wszystkich.-usłyszałaś lekko zachrypnięty głos.Odkręciłaś się i zobaczyłaś młodego księdza.Popatrzyłaś na niego.-Co się dzieje.? Jestem tutaj żeby Ci pomóc.
-Bo proszę księdza...ja już nie mam siły. -wyznałaś.
-Jak to nie masz siły.
-Mój chłopak jest w szpitalu.Ja jestem w ciąży.On potrzebuje nerki.Ja mogę być dawcą,ale nasze dziecko może umrzeć.
-A Ty co chcesz zrobić.?
-Ja chce być dawcą.
-I jaką podjęłaś decyzje.?
-No,że zostanę dawcą,ale jemu się to nie podoba.
-A co Twoi rodzice na to.?
-Nie mam rodziców.Mam ojczyma,ale uciekłam od niego.
-Chcesz o tym mówić.?-pokiwałaś przecząco głową.Nie byłaś gotowa żeby o tym mówić.-Posłuchaj jeżeli tak zadecydowałaś Bóg będzie stał za Tobą.On Cię kocha.
-Ale ja nie chodziłam do kościoła.
-To nic. Bóg patrzy na to co masz w sercu.Jeżeli masz dobre zamiary pomoże Ci,jeżeli złe..przeszkodzi. Nie możesz przestać wierzyć w to,że będzie dobrze.-powiedział.Spojrzałaś na niego i nie wiedziałaś co masz powiedzieć.-Zostawię Cię samą.Pamiętaj..Bóg jest wszędzie i zawsze Cię wysłucha.-ksiądz powoli odszedł.
-Boże bądź ze mną.-powiedziałaś i zaczęłaś odmawiać modlitwę,którą nauczyła Cię babcia. Kiedy ją odmówiłaś gorzko zapłakałaś.Żałowałaś swoich błędów.Opuściłaś kościół napełniona wiarą i nadzieją.Udałaś się do szpitala.Zayn nadal siedział sam w sali.Zapukałaś cicho.Zyn kiwnął lekko głową.
-Zayn...-odwrócił się .Podeszłaś do niego,a on wyciągnął ręce chcąc Cię przytulić.
-Przepraszam kochanie.To była Twoja decyzja i ja po prostu źle zareagowałem,ale martwię się.-wyznał,a Ty go przytuliłaś.Malik wtulił się w Ciebie.
-Bałem się,że już nie wrócisz.-powiedział.
-Jak mogłeś tak w ogóle pomyśleć.Kocham Cię nad życie.-powiedziałaś głaskając go po głowie.Zayn nadal milczał.-Spójrz na mnie...-poprosiłaś. Wykonał polecenie.Ujęłaś jego twarz w dłonie.-Teraz Ty jesteś najważniejszy.Jeżeli coś pójdzie nie tak masz być nadal szczęśliwy,rozumiesz.? Nie możesz się poddać.Nie możesz.Cokolwiek by się działo masz być silny kochanie.-powiedziałaś i czule cmoknęłaś go w nosek.Zamknął oczy,a spod jego czarnych rzęs spłynęło kilka dużych łez.Otarłaś je.-Kochanie...chce żebyś pamięta,że ja Cię bardzo,ale to okropnie bardzo kocham.-złożyłaś czuły pocałunek na jego ustach.Oddał pieszczotę z taką samą delikatnością.Przedłużył pocałunek obejmując Cię w tali.Lekko się uśmiechnęłaś.
-Kocham Cię.-wyszeptał,a do sali wszedł lekarz.
-Przepraszam.Chciałem powiedzieć,że chcemy Was już przygotować do operacji.
-Oczywiście.-czule pocałowałaś Zayna i wyszłaś z sali.Tobą zajęły się dwie pielęgniarki.Po godzinie 16 byliście już oboje gotowi.Zaczęłaś się bać iedy wieźli Cię na sale operacyjną.

-Oczami Liama.-

[T.I] i Zayn są już na sali operacyjnej.Denerwuje się .Cholerni,a co jeżeli jedno z nich umrze.? Nie..Nie mogę tak myślęć.Siedziałem najbliżej drzwi do sali i chowałem twarz w dłonie.Żaden z nas się nie odezwał.Wszyscy baliśmy się tak samo. Ciagle było słychać tylko jakies pikania i rozmowy lekarzy.Starałem się jak najwięcej z nich wychwycić,ale nie wychodziło mi to najlepiej. Szczerze mówiąc to denerwowałem się jeszcze bardziej niż [T.I] czy Zayn. On był dla mnie jak ojciec. Zastępował mi go przez ostatnie lata.Pomagał mi i uczył wszystkiego.Po prostu kochałem go ,tak jak kocha się ojca.Znaczył dla mnie bardzo wiele.
Godziny mijały jak minuty. Pierwsza godzina.Druga godzina.Trzecia godzina. Czwarta godzina.Piata godzina.Szósta, i nagle na sali zapadła cisza.
-Doktorze..ratujmy ją..-usłyszałem głos pielęgniarki.Spojrzałem na chłopaków.Wszyscy mieli taki sam wyraz twarzy.Słychać było jak tworzy się zamieszanie na sali operacyjnej.Było słychać tylko jedno pojedyncze pikanie i cisza.Potem znów pikniecie i cisza.
-Wywieźcie go stąd już.-usłyszeliśmy polecenie lekarza, a po chwili naszym oczom ukazał się Zayn.Była taki słaby,taki..bez życia. W moich oczach zebrały się łzy.
-Szybko..idźcie po trzy jednostki krwi..-o dziwo słyszeliśmy wszystko bardzo dokładnie. Zajrzałem przez szybę do środka. To co zobaczyłem..rozwaliło mnie od środka.Nie..nawet nie umiem tego opisać.To było zbyt drastyczne,żebym mógł opisać to słowami.Po upłytwie pół godziny zapadła głucha cisza na sali.Nikt się nie odzywał.Nic nie pikało, a co było najgorsze..nie było słychać żadnej aparatury ani nic. Nagle z sali wyszedł lekarz.
-I co.?Co z nią.?-zapytał Niall i rozpłakał się .Lekarz popatrzył na nas i zacisnął wargi w cienką linie.
-Niech pan mówi..Błagam. - powiedziałem z bólem,który wykrzywiał moją twarz.Lekarz spojrzał głęboko w moje oczy i otworzył usta ,ale po chwili je zamknął.
-No niech pan coś w końcu powie. Kurwa mać.-powiedział Louis podtrzymując Harrego,który szlochał w  jego rękaw.
-Ona..-zaczął.
__________________________________________________________________________

Hi.
Kochani już jest coraz lepiej prawda.? Przynajmniej nie czekaliście ponad 2 miesiące na następną część.Dziękuje za wszystkie komentarze i wejścia na mojego bloga.Jeżeli możecie to dodajcie go do obserwowanych.Przypominam o ankietach ,w których nadal możecie głosować. Jeżeli chcecie piszcie w komentarz jak Wy byście zakończyli tego imagina.Mam nadzieje,ze Wam się spodoba.
Kocham Was.!
Pozdrawiam,Vas_Happenin.?!
A i jeszcze jedno. PRZEPRASZAM,ŻE TAK KRÓTKO.

Kolejna część - 14 komentarzy.